Relacja ze SPA Afrodyta.

20:58

Cześć :) Niedawno wróciłam ze SPA, podróż na pewno nie była relaksująca...
Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, ale zdam szczerą relację, biorąc pod uwagę wszystko, jako przyszła profesjonalistka, która wie, jak powinno to wszystko wyglądać i jako klientka, która płaci i wymaga.

 


Miejscowość: małe, czyste miasteczko, gdyby pogoda nam dopisała fajnie by było je zwiedzić, ale niestety było zimno, wietrznie, szaro, co chwile padał deszcz... bardzo nieprzyjemnie.

Pensjonat: kompleks znajduje się na osiedlu domków koło dużego jeziora, początkowo nie zauważyłam go, bo myślałam, że będzie bardziej na uboczu, ale okolica jest spokojna i zielona.
Pensjonat i recepcja znajdują się po stronie jeziora, ale SPA jest po drugiej stronie ulicy, nie jest to fajne rozwiązanie. Brzydka pogoda, trzeba się co chwilę przebierać, jak czegoś zapomniałam czy chciałabym się wrócić np. po strój to zwyczajnie mi się nie opłacało i nie chciało iść..., bo musiałam iść się wysuszyć, ubrać, iść, wrócić i znowu przebierać... wszystko powinno być w jednym budynku, to nie jest tak, że jestem leniem i marudą. 
Dużo Niemców, ale się nie panoszą. 






Pokój: mały, ale przytulny, jasny, skromnie, ale ładnie urządzony. Czysto, łóżka wygodne, telewizor, duża szafa, duże lustro. Łazienka, ładna i czysta, choć zbyt ciemna.





Okolica: spokojna, zielono, duże czyste jezioro, pełno na nim ptactwa i ponoć ryby dobrze biorą, jest gdzie po spacerować, szkoda tylko, że pogoda nie wypaliła...




Jedzenie: restauracja taka sama jak na zdjęciach, choć przyznam, że fotograf wiedział co to perspektywa, wszystko na zdjęciach wydaje się duże, a w rzeczywistości jest małe. Obsługa w porządku, jedzenie bardzo dobre, swojskie i pod dostatkiem, śniadanie i kolacja w formie bufetu, obiad podawany przez obsługę, 2 dania.

Obsługa: miła, robi to, co ma robić, choć nie są zbyt gadatliwi... dziwnie mi było z kimś, kto nic do mnie nie mówi i idzie jak posąg. Jedynie kosmetyczka coś do mnie więcej mówiła, najgorzej było z obcokrajowcem od masażu, nawet się nie uśmiechnął, wzdychał ciągle jakby obrzydło mu już życie. Miałam w szkole masaż klasyczny, to wydaje się proste, ale jest trudne i męczące, ale on robił to z łaską, choć dobrze. Do tego odrywał ode mnie dłonie i odchodził od stanowiska co zarówno o fizjoterapeuty i kosmetyczki jest niedopuszczalne w trakcie masażu!

SPA: pracują na kosmetykach THALGO, mają bogatą ofertę. Recepcja i basen wyglądają jak na zdjęciach, ale w salach już nie jest tak pięknie. Jest czysto, ale brakowało mi klimatu... Na zabiegu Hydrodrenażu (wanna ze specjalnymi biczami, zabieg wyszczuplająco-ujędrniajacy), leżałam tyłem do drzwi, a to nie dobrze, widziałam jedynie ścianę i półkę z ręcznikami, a za mną były ozdoby i świeczki miłe dla oka, z głośników leciało radio, reklamy nie są zbyt relaksujące... sam zabieg przyjemny, polecam, ale efekty to regularne korzystanie z wanny.
Masaż klasyczny, o masażyście już wspomniałam, sala uboga, łóżko, parawan, stolik, szafka, bałagan, parafiniarka na podłodze, nawet nie było śmietnika, zero świeczek, kadzidła, klimatu, muzyki także nie było, czułam się jak na masażu w przychodni, a nie w SPA...
Zabieg na twarz, dostałam pochwalę odnośnie moich włosów, paznokci i cery. Owszem, cera nie jest najgorsza, ale nie zgodzę się, że gdyby wszystkie kobiety miały taką cerę to my kosmetyczki nie miałybyśmy pracy... A co z moją strefą T? Pory się często rozszerzają, świecę się, zaskórniki na nosie straszą... Standardowy zabieg, masaż kosmetyczny, peeling, tonik, maska, krem. Masaż głowy DeLaMer bardzo przyjemny i relaksujący, gabinet kosmetyczki był chyba najbardziej przystosowany choć też do atmosfery SPA nie pasował. Pani wyszła po nałożeniu maski, powinna mnie o tym poinformować, że wychodzi na 15 min a ja w tym czasie niech się zrelaksuję, człowiek z zamkniętymi oczami w obcym miejscu nie czuje się swojsko...

Basen/sauna: wspólne prysznice, mało miejsca, nadzy faceci (nie tylko w kabinie sauny)... wybaczcie, ale ja nie czuję się w takich miejscach komfortowo, nie mam się czego wstydzić, ale nie będę obcym ludziom pokazywać "czym chata bogata" bo to widok tylko dla mojego mężczyzny i ew. lekarzy.

Szatnia: brakowało mydła, żelu pod prysznic, a także papieru w toalecie, a kosz na brudne ręczniki i szlafroki był pełen, bardzo ciasna.

Strona www: (klik) brakuje mi podstawowych informacji, np. co zabrać do SPA,a  czego nie... co w SPA dostajemy do dyspozycji, po co ładować niepotrzebne rzeczy? Myślę, że to istotne informacje.


Moja ocena: 4-/6 

Po SPA czuję się zrelaksowana, ale zmęczona (ale to pewnie zasługa podróży i pogody) i tak rozmasowana, że aż obolała ;) Moje mięśnie nie są przyzwyczajone. Powiem tak, SPA to przyjemność, droga przyjemność hehe. Może Wam się wydawać, że marudzę, ale ja tylko chciałam być szczera i napisać o wszystkim od a do z.


Jak wróciłam do domu to na mailu czekały na mnie kolejne 3 współprace, także zacieszyłam się :) ale o szczegółach wkrótce, dowiedziecie się co to za firmy i produkty kiedy otrzymam paczki. Dziś też czekała na mnie paczka z akcesoriami do włosów, jak je rozpracuję to się pojawią na blogu.
Ponadto postanowiłam, że zostanę wolontariuszką w schronisku dla zwierząt :)

A jutro zapraszam na rozdanie! :)

Zobacz także inne posty

6 KOMENTARZE