Denko: mgiełka Farmona Jantar, masło ujędrniające Dax Perfecta Spa, dwufazowy płyn do demakijażu oczu Bielenda Awokado.

14:09

W końcu i ja dałam rade sfotografować kilka rzeczy, które udało mi się wykończyć i napisać post o moim pierwszym denku :) Zwykle zużyte opakowania lądowały w koszu zanim cyknęłam im zdjęcie. A szkoda...

Będę marudzić o trzech produktach, każdy z innej parady.

Na pierwszy ogień idzie mgiełka Jantar od Farmony.

Kosztowała jedyne 7,40 zł, czyli tanio, a wydajna była, niestety pompka niespecjalnie pryskała. Na panelach była również taka sama warstwa jak na włosach, nie wiedzieć czemu. Nie raz się na niej poślizgnęłam, o śladzie na podłodze nie wspomnę. Cudów nie zdziałała, nie zauważyłam niestety  żadnej różnicy... Ale opakowanie się przyda do pryskania, gdy zasiądę z glinką na twarzy.



Skład także szału nie robi. Na drugim miejscu jak to często w mgiełkach bywa zasiada Alkohol Danat. czyli alkohol denaturowany, który należy do kategorii środków rozpuszczających. Jest trujący, ma działanie odświeżające, tonizujące, oczyszczające i odświeżające, ale niektórzy uważają, że jest odpowiedzialny za przesuszenie włosów. Ja tego nie zauważyłam, aczkolwiek alkohol to alkohol. Kilka naturalnych wyciągów, tyci tyci, trochę chemii i silikonów rozpuszczalnych w wodzie PEG.








A co obiecywał nam producent?


Może i chroni i nieco odświeża włosy, w rozczesywaniu mi nie pomogła, nie odżywiła, składem nie powaliła. Raczej do niej nie wrócę, bo po co? Ew. spróbuję zaprzyjaźnić się z jej siostrą o innym składzie z tej serii, którą wciera się w skalp.

Teraz zajmę się niewypałem tego postu... A mianowicie masłem Dax'a, które chemicznym składem powala, ale już niczym innym.



kliknij, aby powiększyć
Potrzebowałam balsamu, akurat był w promocji, kiedyś używałam czekoladowego i było ok, choć już się z tym masłem nie spotkałam, myslałam, że kusząca wizja czekolady i kokosa jest odpowiednikiem tamtych masełek, a że się śpieszyłam to jak ta ośla łączka nie spojrzałam na skład. A tam sama chemia, a już na pierwszym miejscu znienawidzone przeze mnie Paraffinum Liquidum, czyli nic innego jak pochodna ropy naftowej, nakładać takie coś na ciało? Bleee! Mało tego, uzależnia jakby naszą skórę, tworzy na niej film, przez co wydaja się taka gładka, ale wcale nie jest nawilżona, po jakimś czasie nasza skóra nie potrafi sobie radzić bez tego filmu i wpadamy w błędne koło przesuszenia! Ponadto zatyka pory i skóra jest pozbawiona tlenu. Reszty składu analizować nawet nie będę, nie wypał!

Zapach chemiczny, konsystencja nieciekawa... A do tego po 2 dniach smarowania, wyglądałam jakby schodził ze mnie bród, ale to nic innego jak "wspaniała" parafinka...


Nie polecam...


Żeby nie było tak krytycznie na zakończenie produkt, który zdobył moje uznanie. Odkąd dwufazowy płyn z Ziaji strasznie się zmienił i to na gorsze... Szukałam jego następcy i myślę, że znalazłam. Płyn z serii Awokado od Bielendy.

Potrzebuję czegoś łagodnego, jestem wrażliwym soczewkowcem.

 
Łagodny, niezwykle delikatny, a równocześnie wyjątkowo skuteczny płyn do demakijażu nawet bardzo wrażliwych oczu. Dzięki specjalnej 2-fazowej formule szybko i skutecznie usuwa również makijaż wodoodporny. Jednocześnie pielęgnuje i koi cienką i delikatną skórę wokół oczu, nawilża ja, zapobiega wysuszeniu. Łagodzi podrażnienia. Nie pozostawia tłustej warstwy. Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe.

Dwa płyny zielony i żółty, nie pozostawiają tłustego filmu, łagodnie i skutecznie zmywają makijaż, nie podrażnił moich oczu, nic mnie po nim nie szczypało. Wydajny i tani, ok. 7 zł za 125ml. Zapach przyjemny.





Polecam i na tym dziś zakończę :)

Zobacz także inne posty

12 KOMENTARZE