Sleek Oh So Special i wczorajsze mini zakupy.

10:39

Witajcie, jak przygotowania do świąt? Mnie jeszcze czeka kilka rzeczy, ale prawdę mówiąc kompletnie nie mam mocy, za pewne przez tą pogodę, która wszystkim zepsuła nieco nastroje. Mi na pewno zepsuła koncepcję stroju chrzestnej na jutrzejsze chrzciny, na szczęście coś wymyśliłam. Klasyka, może pokażę Wam outfit po świętach ;)
A dzisiaj krótka notka, mała prezentacja na pewno już większości znanej paletki Sleek Oh So Special, więc nie ma się nad czym tak rozpisywać :) i pokażę Wam kilka rzeczy, które kupiłam wczoraj w Naturze.

Zacznę od paletki: 
Paletkę dostałam od TŻ na Dzień Kobiet, jest to moja druga paletka, ale na pewno nie ostatnia, pierwszą była Au Naturel. 

Paletka standardowo "ubrana" jest w elegancką czarne plastikowe opakowanie w czarnym pudełeczku, każde jest z innym designem, odpowiadającym paletce, nie martwcie się,paletki są podpisane, więc jeśli będziecie mieć kilka nie pomylicie się. 
Moja paletka jakoś opornie się otwiera... ale daję radę.

W środku mamy 12 świetnych cieni po 1,1 g każdy, cienie są mineralne ich ważność to 12 miesięcy po otwarciu. Ich gramatura pozwoli nam większość w tym czasie zużyć.




Cienie są świetnie na pigmentowane i trwałe, można używać bez bazy jak i z. Kolory Oh So Special, są standardowe, dobre dla każdej tęczówki, świetne do makijaży delikatnych dziennych jak i mocniejszych wersji wieczorowych. Warto ją mieć. Wybrałam ją nie tylko ze względu na jej standardowość, ale ze względu na cienie błyszczące z drobinkami jak i matowe.

W paletce znajduje się duże lusterko, i podwójny aplikator gąbeczkowy, z którego jednak nie korzystam, wolę pędzle. Specjalna folia zabezpieczająca przedstawia nazwy poszczególnych cieni. Ja ją sobie zostawiam, gdyż w trakcie użytkowania cienie mogą się sypać do innych, np. czarny (noir).


Niestety światło dzienne ostatnio nie dopisuje... Spróbowałam uwiecznić kolory cieni na skórze, kolejność wg umieszczenia w paletce.

Cienie błyszczące: Organza, Gift Basket, Glitz, Celebrate, Gateau.
Matowe: Bow (cielisty, prawie niewidoczny, świetnie rozjaśnia powiekę), Ribbon, Pamper, The Mail, Boxed, Wrapped Up, Noir (standardowa dla Sleek'a, matowa głęboka czerń).

Paletka kosztowała 27,49 zł, czyli jest to standardowa cena, możecie paletki kupić na Allegro i w drogeriach online, cena to 27-29 zł.

Wczorajsze zakupy:


Duży 400 ml płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym i aloesem, bez sztucznych barwników, mydła, substancji zagęszczających i bez SLSów! Ci, którzy odwiedzają mojego bloga, wiedzą jak ich nienawidzę :) szokuje mnie fakt, że w prawie każdym płynie intymnym znajdują się i to na drugim miejscu... Intimelle to marka Natury, więc tylko tam znajdziemy kilka rodzajów tych płynów, kosztują 7,99 zł, ten z aloesem kupiłam za 6,99 zł. Tani, o dobrym składzie, duży i z wygodną pompką.


Pokończyły mi się glinki, więc żeby przetrwać święta po których zrobię zakupy w ZSK kupiłam maseczkę prosto z UK. Kosztowała 3,59 zł, są to dwie saszetki po 6ml każda, skład ma naprawdę świetny, bez składników pochodzenia zwierzęcego, nie jest też testowana na zwierzętach. Możecie spodziewać się recenzji po świętach ;)


Sięgnęłam też po lakier z wymierającej już w mojej Naturze serii Nude Glam od Essence. Jest to seria, która oferuje nam kilka odcieni nudziakowych, głownie z perłowym połyskiem, więc nie każdemu będzie odpowiadać. Ja sięgnęłam po nieco różowy odcień, gdyż mam już 2 odcienie beżowe. Jest to nr 02 - Iced Strawberry Cream, za 5,59 zł.


Jeszcze raz Wesołych Świąt i żeby kalorie nie poszły w boczki! ;)

Zobacz także inne posty

16 KOMENTARZE