Maseczka Face Food witalizująca z ogórkiem i jabłkiem.

16:37

Witajcie :) 

Jeszcze przed świętami Wielkanocnymi zaopatrzyłam się w Naturze w maseczkę firmy z którą wcześniej się nie spotkałam - Face Food prosto z Wielkiej Brytanii.


Maseczka kosztowała mnie 3,59 zł, były jeszcze bodajże dwie wersje tych maseczek. Akurat moja skóra potrzebowała malej rewitalizacji, więc wybór padł na ten rodzaj maski, tym bardziej, że skład bardzo mi odpowiadał. Dawno nie spotkałam się z maseczką za tą cenę, która by miała tak dobry skład, przyzwyczaiłam się więc do masek, które robię sobie sama głównie z glinek lub alg, a czasem z tego co jest w lodówce ;) [domowe maseczki cz.1]




Po pozytywnej próbie maseczki, żeby sobie krzywdy nie zrobić, wykonałam peeling i nałożyłam ja na twarz. Maseczka jest dosyć gęsta, koloru zielonego jak na opakowaniu, pachnie ładnie, nieco kwaskowato. Dobrze się ją nakłada, nie ucieka nam z rąk. Maseczka składa się z dwóch części po 6 ml, ja podzieliłam sobie jedną dawkę na 3 ml, gdyż nie miałam potrzeby nakładać aż tak grubej warstwy, która mieściła się w saszetce.

Odczekałam 30 minut, taki już mam zwyczaj, że o ile maseczka nie wywołuje u mnie wcześniej nieprzyjemnych odczuć trzymam ją 20-30 min (jest to zależne od czasu i od rodzaju maski).
Maseczka nie zmywała się opornie, zdecydowanie lepiej niż maski z glinek. Pory były lekko ściągnięte, twarz gładka, miękka i przyjemna w dotyku, było widać i czuć, że jest oczyszczona, ale jakiś widocznych efektów rewitalizacji nie zauważyłam nawet po zużyciu całkowitym maski, co szczerze mówiąc mnie nieco zawiodło, bo po składzie spodziewałam się czegoś więcej...  Ale nie narzekam, bo twarz wyglądała dobrze, była nawet lekko zmatowiona, ale nie był to płaski mat.
Maseczka mnie nie uczuliła, ani nie podrażniła.


W składzie już od samego początku, aż do końca mamy wiele cennych składników, praktycznie same ekstrakty roślinne z ogórka, jabłka, aloesu, kaolin, sól z Morza Martwego, witaminę E, olejek ze słonecznika, wyciąg z oczaru wirginijskiego... Ogólnie dużo naturalnych i świetnych substancji, minimum chemii, a 0 % "syfu". Jedyny składnik, do którego niektórzy mogą mieć jakieś "ale" to Propylene Glycol, zbyt często używany może być szkodliwy, ale jest on na szarym końcu.

Podsumowując polecam maseczki z tej serii, są to produkty nietestowane na zwierzętach za niską cenę dostępne w drogeriach Natura. Mają dobry skład i dobre działanie, warto spróbować! ;)



 

Zobacz także inne posty

12 KOMENTARZE