3 tygodniowe wyzwanie Nivea - ujędrniające kosmetyki Nivea Q10 Plus.

17:57

Jak wiecie 25-26.06. byłam na Warsztatach Nivea w Sopocie, których zadaniem było uświadomić nas w sprawach cellulitu i jak sobie z nim radzić. Jeśli interesuje Was temat cellulitu, pisałam o nim TUTAJ, a jeśli chcecie poczytać o warsztatach, zapraszam Was TUTAJ i TUTAJ ;)

Od Nivea otrzymałyśmy cały zestaw z nowej linii ujędrniającej Nivea Q10 Plus, prezentuje się on tak:



  • Ujędrniające mleczko do skóry suchej z olejkiem makadamia
  • Ujędrniający balsam do skóry normalnej z koenzymem Q10
  • Modelująco-ujędrniający krem do brzucha, ud i pośladków
  • Ujędrniające serum antycellulitowe
  • Ujędrniający olejek do ciała z olejkiem z awokado
  • Ujędrniający żel antycellulitowy

Na pierwszy ogień poszły wszystkie produkty antycellulitowe, a do ciała balsam. Używałam ich codziennie przez 3 tygodnie, dodatkowo co 3 dni wykonywałam na olejku masaż bańką chińską,a 2 razy w tygodniu chodziłam na basen, robiąc minimum 30 długości basenu + sauna.

Bańka chińska, serum, żel, olejek.

Mój cellulit to poziom zero, czyli jest, ale widać go dopiero wtedy, gdy wykonamy test uciskowy, czyli zerówka występuje u większości osób, nawet tych, które uważają, że ten problem ich nie dotyczy ;) O stadiach cellulitu już pisałam. Skóra z wiekiem traci na elastyczności i nie ma z tym nic wspólnego to, czy jestem szczupła czy aktywna, taka jest kolej rzeczy, dodatkowo ten proces wspomagają promienie UV, a że kiedyś sobie pofolgowałam... 

Codziennie rano lub wieczorem, ale najczęściej rano, wykonywałam masaż ud, pośladków i brzucha. Zaczynałam od olejku, uda i pośladki, masowałam ruchami do góry, skóra się rozgrzewała, następnie oklepywałam i lekko szczypałam skórę, brzuch masowałam do góry, także boki, oraz ruchami okrężnymi zgodnymi z ruchem wskazówek zegara. Olejek wmasowywałam także w biust, jeśli akurat wykonywałam masaż bańką chińską to stosowałam ją tylko na uda i pośladki, ruchami w tą i z powrotem oraz okrężnymi przez kilka minut. 
Następnie wmasowywałam w uda i pośladki serum, pozostawiałam je na minutkę, a w brzuch wmasowywałam żel, po czym żel wmasowywałam także w pozostałe partie ciała. Na sam koniec balsamowałam całe ciało. 

Każdy tydzień obfociłam, niestety nie zauważyłam różnicy na żadnym ze zdjęciu. Skóra jest nawilżona i bardziej jędrna, ale cellulit w stadium zero nadal pozostał, mimo moich wszystkich zabiegów. Teraz mam zamiar kontynuować mój rytuał, ale urozmaicić go jeszcze o ćwiczenia Sary Maxwell, którą mialyśmy zaszczyt poznać na warsztatach, z ćwiczeń możecie skorzystać także i wy, nie są bardzo wyczerpujące i nie zajmują dużo czasu, a są efektywne, znajdziecie je TUTAJ.

Co mogę powiedzieć o samych produktach Nivea Q10 Plus? 

Zacznę od balsamu, szybko się wchłaniał, przyjemnie pachniał, ale mimo, że moja skóra nie potrzebuje dużego nawilżenia, bo nie jest sucha to balsam sobie i tak nie poradził, skład nie powala, na drugim miejscu znajdziemy parafinę, a jako konserwanty zostały użyte parabeny. Wystarczył na 2 tygodnie codziennego użytkowania na całe ciało. Opakowanie w porządku, produkt łatwo się wydobywa, możemy balsam położyć "na głowie" by jak najlepiej go wykończyć. 250 ml - cena ok. 24 zł.


Serum, ma żelową żółtą konsystencję, szybko się wchłania, przyjemnie pachnie, skład ujdzie, mniej chemii niż w balsamie, ale w składzie znajdziemy alkohol. Aplikacja jest wygodne, gdyż serum zamknięte jest w buteleczce z pompką, jest wydajne. 75 ml - ok. 24 zł.

Żel, przyjemnie chłodzi, nie pozostawia lepkiej warstwy, jest nieco rzadszą żelową niebieską konsystencją, na drugim miejscu w składzie znajdziemy alkohol. Ma za zadanie ujędrnić skórę w 2 tygodnie, moim zdaniem to nieco bujda, moja skóra nie wymagała ujędrnienia, jest w dobrym stanie, po 2 tygodniach nie zauważyłam by była widocznie ujędrniona, minęły ponad 3 tygodnie i mogę to stwierdzić, ale był to też efekt, masażu, basenu i innych produktów, myślę, że solo by nie zadziałał aż tak efektownie, a na pewno nie w dwa tygodnie. Po 3 tygodniach oznaki cellulitu miały być wyraźnie zredukowane, nie wiem, chyba na stadium zero nie działa :D 200 ml - rekomendowana cena detaliczna 20,99 zł.

Olejek, na drugim miejscu znajdziemy parafinę, olejek z awokado jest na miejscu czwartym. Jest wydajny, szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy, przyjemnie się nim masuje, bardzo ułatwia sprawę, dłonie dobrze suną, skóra się szybko rozgrzewa, nadaje się pod bańkę chińską. 200 ml - ok. 20 zł.


Podsumowując, cudów nie ma :) warto poznać problem, jakim jest cellulit by móc skutecznie z nim walczyć. Ważna jest dieta, aktywność fizyczna, peelingownie ciała, ale masaż kosmetykami jest także bardzo wskazany, zwłaszcza latem.

Jakie są Wasze sposoby w walce o gładką i jędrną skórę? :)


PS. Szukam dobrego rozświetlacza, może być w kompakcie, w płynie, delikatny bez drobinek, najlepiej z dobrą dostępnością i nie drogi :) Może coś z Essence?


* Produkt otrzymałam od firmy Nivea, jednak nie wypłynęło to na moją opinię.

Zobacz także inne posty

15 KOMENTARZE