Projekt Denko: sierpień 2012.

13:07





Nie, nie zapomniałam o comiesięcznym denku :) Było trochę zamieszania przed moim wyjazdem i po, dlatego nieco się spóźniłam, ale już szybciutko streszczam co udało mi się zużyć w sierpniu. Mam nadzieję, że Wam poszło lepiej ;>


1. Ujędrniające mleczko do ciała Nivea Q10 Plus do skóry suchej z olejkiem macadamia: 250 ml / ok. 25 zł.  Dostępność: drogerie, markety.
Mleczko dostałam na warsztatach Nivea. Skład nie powala (olejek na 9 miejscu, a na drugim zaraz po wodzie parafina), działanie także nie, jest to po prostu fajny lekki balsam, który przyniesie ukojenie skórze, choć do suchej się nie nadaje, gdyż ma za lekką formułę. Lekko i przyjemnie pachnie, szybko się wchłania.
Nie kupię ponownie ze względu na wysokie stężenie parafiny. 

2. Sanbios krem do skóry normalnej i problematycznej ze śluzem ślimaka: 50 ml / 38 zł. Dostępność: sklep Sanbios, dystrybutorzy lokalni (lista na stronie Sanbios).
Wiele osób obrzydza śluz ślimaka w tym kremie, a często sami nie wiedzą co tak naprawdę kładą na twarz, pochodzenie wielu składników może być co najmniej nie przyjemne. Jak dla mnie nie nałożyłabym tylko na twarz odchodów nawet gdyby działały cuda, a śluz ślimaka nie robi na mnie wrażenia, za to jego właściwości są godne pochwały. Krem Sanbios ma świetny skład i fajnie współgrał z moją cerą mieszaną, koił, nawilżał, leczył drobne niedoskonałości. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ
Kupię ponownie.

3.  BioDermic Maska Aloesowa: 30 ml / ok. 18 zł. Dostępność: niektóre drogerie.
Maska ma postać tkaniny nasączonej serum aloesowym. Skład jest krótki i treściwy, na drugim miejscu gliceryna, zaraz za nią ekstrakt z aloesu. Przeszkadzać mogą parabeny, jednak jest to maseczka nie krem, więc ryzyko podrażnień skóry wrażliwej jest mniejsze. Tkanina jest obficie nasączona, aż ciężka, ale spokojnie, nic z niej nie ścieka. Zapach jest dziwny jak dla mnie, ale nie jest nie przyjemny. Po jej nałożeniu uśmiałam się z tego jak wyglądam, po czym na 20 minut zamarłam, bo maseczka była dla mnie nieco za duża i lubiła się gdzie nie gdzie odczepić od skóry lub przesuwać, można się położyć i zrelaksować za ten czas. Efekt po masce był świetny, nawilżona, promienna i mięciutka skóra, nie był to też efekt chwilowy, gdyż do 3 dni skóra była w świetnym stanie. Minusem jest fakt, że maseczka nie jest tania, a jest jednorazowa (próbowałam wykorzystać ją drugi raz, ale to nie to samo ;), a szkoda. Fajnie by było, gdyby to serum w masce było dostępne w wersji tradycyjnej. Maskę polecam jednak ze względu na swoje właściwości od święta, np. przed jakimś ważnym wyjściem, będziecie zadowolone z efektu bez wizyty u kosmetyczki. Swoją maseczkę wygrałam i myślę, że kupię ją ponownie, jak będzie jakaś ważna okazja ;) 

4. Płyn micelarny Bourjois: 250 ml / 12-15 zł/. Dostępność: drogerie Rossmann. 
Ten płyn cieszy się ogromną popularnością wśród blogowiczek, nie raz pisane były o nim posty pochwalne. Jako, że nie cierpię mleczek do demakijażu, sam żel czy pianka mnie nie przekonuje, a metoda OCM się u mnie nie sprawdziła pozostaję wierna micelom. Sięgnęłam po płyn z Bourjois, gdy był w promocji w Rossmannie, skład nie jest zły, wzorowy też nie, ale nikomu nie zaszkodzi, ekstrakt z korzenia lilii wodnej znajduje się na samym końcu składu, czyli jest go nie wiele. Płyn mnie nie powalił na kolana, ot, taki zwykły micel, który fajnie tonizuje skórę i zmywa makijaż, używałam go czasem do zmywania oczu, jednak przy pełniejszym makijażu ma problem, ale z delikatnym sobie poradzi. 
Kupię ponownie. 

5. Prima naturalny sok z aloesu: 1000 ml / ok. 22 zł. Dostępność: apteki, sklepy ze zdrową żywnością.
Aloes ma cudowne właściwości, nawilżające, regeneracyjne i przeciwzapalne. Będąc w Superpharm nie mogłam przejść obojętnie obok promocji, 9,99 zł za litr tego soku. Wzięłam bez wahania. Soku używałam do płukanek do włosów, jako tonik, lub jako dodatek do masek do włosów, twarzy czy innych toników do twarzy. Nadaje się także do mgiełek do włosów, a stosowany jako suplement diety (wypijany) także daje świetne efekty. Zawiera 99,7 % czystego soku. Pamiętajcie by go rozcieńczać choćby z wodą jeśli używacie go do włosów, nie stosujcie go nigdy solo, bo usztywni Wam włosy! 
Kupię ponownie. 

6. Nivea Q10 Plus serum antycellulitowe: 75ml / ok. 24 zł. Dostępność: drogerie, markety. 
Serum otrzymałam na warsztatach Nivea. W składzie znajdziemy alkohol i tylko jeden naturalny ekstrakt  z lotosu orzechodajnego, który ma działanie biostymulujące podobne do działania alg. Serum jest wydajne, ma wygodny dozownik w formie pompki, która się nie zacina, konsystencja jest żelowa, szybko się wchłania i przyjemnie pachnie. Wrażenia jakiegoś na mnie nie zrobiło, czy ujędrniło moją skórę? Może minimalnie, ale była to główna zasługa masażu bańką chińską, po którym wcierałam to serum. Chociaż niektóre dziewczyny bardzo sobie chwalą ten produkt, więc warto spróbować na sobie.
Nie wiem czy kupię ponownie. 

7. Maska do włosów Isana z proteinami z pszenicy i pantenolem: 150 ml / 8 zł. Dostępność: tylko drogerie Rossmann.
Maska jest całkiem wydajna, co prawda dla mnie średnio, ale biorę pod uwagę, że mam bardzo długie włosy i zużywam jej całkiem sporo do tego używam jej często. Skład nikomu nie zaszkodzi,a  znajdziemy w  nim kilka perełek lecetynę, hydrolizat protein pszenicy, pentenol, korzeń dziwidła, mleczko pszczele... Maska ma zbitą kremową konsystencję, dla mnie pachnie chemicznie, w pierwszej chwili przyjemnie, a za chwile już mi się nie podoba. Producent zaleca trzymać maskę 2 minuty, co jest zdecydowanie za krótkim czasem! Ja po nałożeniu zakładam czepek i siedzę z maseczką minimum 30 min. Włosy są po niej miękkie, odżywione i nawilżone, warto spróbować tym bardziej, że cena jest niska.
Na pewno kupię ponownie. 

8. Zrób Sobie Krem Liposomy z nanokoloidami srebra: 10 ml / 8,90 zł. Dostępność: ZSK.
3 gramy liposomów z nanosrebrem otrzymałam od firmy ZSK, jako gratis do zamówienia. Jest to żółtawa ciecz, która zawiera oczywiście nanosrebro, lecetynę, pantenol i glukozę. Liposomy słuzą jako dodatek do kosmetyków, wspomagają pielęgnację cery trądzikowej oraz z łojotokowym zapaleniem skóry. Ja swoje liposomy dodałam do hydrolatu z róży bułgarskiej, przed użyciem wstrząsam, otrzymuję mętny płyn, którym przebywam twarz. Świetnie wspomagają działanie hydrolatu, zmieszają wydzielanie sebum i leczą moje krostki, które pozostawił po sobie Merz Spezial... 
Kupię ponownie. 


To już wszystko (choć pewnie i tak kilka rzeczy nie trafiło do torby na denka), a jak Wam poszło w sierpniu? :)



! PS. Zapraszam do zakładki Wymiana/Sprzedaż, od dzisiaj wrzucam porcje kosmetyków :)





Zobacz także inne posty

8 KOMENTARZE