Rimmel podkład Wake Me Up nr 200 Soft Beige.

12:29

Witajcie Kochane, dzisiaj szaro, jesiennie, więc postanowiłam w końcu zasiąść do recenzji, gdyż wcześniej korzystałam z ostatnich ciepłych i słonecznych chwil :)
Do recenzji podkładu z Rimmel zasiadałam kilka razy, ale zawsze jakoś spadał na koniec kolejki, dziś w końcu przyszła na niego pora.
Jakiś czas temu, kiedy się pojawił pisano o nim na wielu blogach, jeśli jeszcze nie słyszałyście bądź chcecie kupić, ale się wahacie, to zapraszam do dalszej części postu ;)


Od producenta:
Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający Kompleks Witaminowy.
Dostępne odcienie:
100- IVORY
103-TRUE IVORY
200- SOFT BEIGE
203- TRUE BEIGE
300- SAND
400-NATURAL BEIGE.


Cena: 39,99 zł / 30ml
Dostępność: szafy Rimmel (np. drogerie Natura, Rossmann, niektóre markety)


Moja opinia:

Składu niestety na próżno jest szukać na buteleczce, a jest to moim zdaniem ważne nie tylko w produktach do pielęgnacji, ale i w podkładzie, bo przecież może zawierać składniki, które nas uczulają czy zapychają, więc byłoby miło, gdyby można było przestudiować skład... jego brak zaliczam na minus.
Podkład kupiłam w Rossmannowskiej promocji za 19.99 zł, pewnie gdyby nie to, nie skusiłabym się, ponieważ, czytając opinie pojawiały się takie nowinki jak fakt, że podkład ten wielu dziewczynom pozapychał pory, jednak cena była dobra, a ja potrzebowałam czegoś na lato, lekkiego i nieco rozświetlającego, dlatego zaryzykowałam. Mój kolor to 200 Soft Beige, idealny dla lekko opalonej skóry z żółtymi pigmentami. W buteleczce wydaje się ciemniejszy, jednak na twarzy bardzo ładnie się stapia i nie ciemnieje.



Podkład Wake Me Up, cieszy się dobrymi opiniami, ja sama też nie mam mu za wiele do zarzucenia.
Konsystencja jest aksamitna i lekka, bardzo przyjemnie się ją nakłada czy to palcami, gąbeczką czy pędzlem. Nie smuży, nie pozostawia plam, skóra jest po nim miękka i wygląda na wypoczętą, jest rozświetlona, ale to nie za sprawą buszujących po naszej twarzy drobinkom jakie widziałam w testerach tych podkładów. Powiedziałabym, że wykończenie jest satynowe i wygląda całkiem nieźle nawet na mojej mieszanej cerze. Nie wzmagał świecenia skóry.
Podkład nie roluje się, nawet jeśli latem nakładamy go na krem z filtrem UV, nie podkreśla suchych skórek, plusem jest filtr SPF15, a czy faktycznie zapycha trudno mi powiedzieć, gdyż używałam go z przerwami i u mnie nic takiego się nie działo.
Krycie podkładu jest bardzo średnie, zakryje drobne przebarwienia czy krostki, ale do większości trzeba będzie użyć korektora. Nie zaliczam tego na minus, bo jest to podkład lekki i idealny na lato, więc nie może za wiele kryć.

Jak widać korektor jest potrzebny ;)

Trwałość jest średnia, po 3 godzinach (max.4) wymagał poprawki, bo jakby zaczynał równomiernie znikać z mojej twarzy. Przypominam jednak, że używałam go w okresie letnim na skórę mieszaną, więc w innych warunkach może być on trwalszy. Do jego zafiksowania używałam odrobiny transparentnego pudru z Jadwigi, nakładałam go mało, aby nie zniszczyć lekkiego efektu glow na mojej twarzy.

Podkład jest wydajny, niewielka ilość wystarczy, aby pokryć całą twarz, dzięki czemu możemy się nim dłużej cieszyć. Jeśli chodzi o opakowanie jest to elegancka szklana buteleczka, jest przeźroczysta przez co widzimy ile mamy produktu, wygodna pompka dozuje idealną ilość, nie zacina się i jest higieniczna. Z tego co wiem, z pompkami były problemy, na samym początku była partia, gdzie pompki zacinały się w zakrętce i nie można ich było stamtąd wyciągnąć... Samo opakowanie nie jest za ekonomiczne, gdyż wiele produktu może zostać na dnie i pod pompką, więc trudno będzie zużyć podkład do zera. Wake Me Up jest zabezpieczony przed otwarciem w drogerii przeźroczystą tasiemką, ale nawet ona nie daje nam 100%, że ktoś w nim nie grzebał... Data ważności po otwarciu to 24 miesiące.


Podsumowując, podkład służył mi latem i pewnie nie raz po niego jeszcze sięgnę w cieplejsze jesienne dni, nie jest zly, więc warto spróbować, zwłaszcza, że często jest w promocji ;)








Zobacz także inne posty

25 KOMENTARZE