Z cyklu "Gorzkie żale na blogu" - GDZIE SĄ MOJE WŁOSY!?

15:33

Większość kobiet, a zwłaszcza zapuszczających włosy włosomaniaczek omija wszelkich fryzjerów szerokim łukiem. Niektóre szczęściary znalazły cudownych fryzjerów, którzy wiedzą jakie są ich włosy, liczą się z tym, że 1 cm to 1 cm i wiedzą co im po głowie chodzi i rzecz ważna, potrafią temu sprostać. Niestety takich sytuacji na palcach jednej ręki zliczę, a ja sama nie trafiłam na takiego fryzjera... Do żadnego nie mam zaufania i odkąd włosy zapuszczam unikam ich jak ognia, może z 2 razy w roku zjawiam się kiedy trzeba podciąć nieco więcej i nadać moim włosom jakiś kształt, bo tego sama robić jeszcze nie potrafię. Kiedyś byłam zadowolona, czasem bardziej, czasem mniej... było to spowodowane za pewne tym, że włosów nie zapuszczałam i nosiłam długość za ramiona. Nigdy żaden fryzjer nie sprostał moim oczekiwaniom, mimo, że pokazywałam im zdjęcia danych fryzur, już zgłupiałam, czy ze mną jest coś nie tak, z włosami czy z nimi... Odkąd włosy zapuszczam wizyta u fryzjera to wielki stres, dlatego końcówki podcinam sobie sama, ale wczoraj nastał ten dzień... kiedy musiałam udać się do fryzjera...



Od roku zmagam się z kołtunem, moje włosy też ostatnio są jakieś suche i puszą się mimo, że dbam o nie jak mogę... ciągle chodziłam w warkoczu, więc stwierdziłam, że dla ich dobra pora je podciąć z 5 cm, ale przy prawie 80 cm, nie powinno mnie to boleć, a w końcu będę mogła je spokojnie rozpuścić. Znalazłam interesujące mnie cieniowanie włosów, by nadać im lekkości, zdjęcia zapisałam w telefonie by móc je pokazać. Fryzjerka mnie zna, nie raz mnie ścinała, zresztą ja, jak na spowiedzi zawsze mówię, jakie są moje włosy, jak o nie dbam i konkretnie pokazuję czego chcę, a cudów nie wymagam.

Zanim pokażę Wam co było dalej, ale za pewne się domyślacie, pokażę dla kontrastu moje włosy przed... Są to zdjęcia w przedziale czasowym sierpień-wrzesień.






 A teraz.... zdjęcia po 24h po wizycie u fryzjera: 
Wybaczcie jakość zdjęć, ale moja cyfrówka nie może sobie w mieszkaniu nawet przy oknie poradzić... Jednak co ma być widać to widać... Chyba nie muszę TEGO komentować? 


Mam nadzieję, że włosy tak się tylko pozaginały, bo wyglądają na krzywe...



Pewnie sobie myślicie, czy nie widziałam co mi fryzjerka na głowie robi, zwłaszcza po skończonej robocie. Odpowiedź brzmi nie. Wiedziałam, że trochę włosów poleci, bo cieniowanie + te 5 cm z długości... Jak widać, nie jest to 5 cm, cieniowanie jest za ostre, przez co straciłam baaaaardzo na objętości, moja kita wygląda jak mysi ogonek! Chyba, przez jakiś czas odpuszczę sobie kucyka.... Pozostawiła mi bardzo nie wiele dłuższych włosów, a te są i tak krótsze niż chciałam! Włosy po wyjściu od fryzjera prezentowały się godnie, nie było widać zaskakującej różnicy w długości i tych sterczących piór, jednak moje włosy nie są zbyt podatne na układanie i już po chwili prezentowały się właśnie tak, doprowadzając mnie prawie do płaczu. Znajomi mówią, że pewnie nie jest tak źle jak mówię, a jednak jest... Moje długie włosy rzucały się w oczy, były atutem, było podziwiane, niektórzy mi zazdrościli, byłam pytana co z nimi robię, że tak szybko rosną itd.,a  ja byłam dumna , a teraz? To są jakieś kikuty, żaden atut. Mam wrażenie, że mam włosy do ramion, a jak schylam głowę by je rozczesać to tak właśnie wyglądają... jak je dotykam to chce mi się płakać. Póki co nie mam ochoty się pokazywać ludziom by pytali, co zrobiłam z włosami... Ktoś to przeczyta i pomyśli, że histeryzuję i tyle, bo włosy nie palec i odrosną, ale ten ktoś nie wie, ile czasu i pracy trzeba w to włożyć... Włosy rosną 1 cm na miesiąc, moje może z 1,5 cm...

Także, myślę, że włosomaniaczki wiedzą o co mi chodzi i łączą się ze mną w bólu... 
Postanowiłam na dobre pożegnać fryzjerów, kupuję potrzebny mi sprzęt i nauczę się sama podcinać nieco więcej niż 1 cm i co nie co cieniować.



Mam nadzieję, że chociaż zaczną mi się teraz kręcić i w takiej fryzurze + koczki jakoś z czapka przezimuję, aż odrosną... Oby im to chociaż na zdrowie wyszło i żebym się z kołtunem na zawsze pożegnała...

Przy okazji znacie jakieś produkty do włosów aby stały się bardziej podatne na lokowanie ?
Miałam kręcone włosy do 6 roku życia, później były one podatne, wystarczyło, że gniotłam wilgotne włosy, teraz nie mogą pianka, lakier i 210 stopni w lokówce...Za chwile wyglądają nie jak loki, a jak efekt za ścięcia w mokrych włosach! Zależy mi grubych rozwianych lokach, używam lokówki Remingtona 32 mm.
Czekam na Wasze typy i rady!


Buziaki! 
Wena

Zobacz także inne posty

52 KOMENTARZE