Kuracja kwasami - efekty.

16:11

Cześć, 
Obiecałam kiedyś pokazać Wam efekty po stosowaniu kwasu mlekowego, niestety mimo, że efekty były widoczne i zadowalające już dawno kompletnie o tym zapomniałam! Naprawię to dzisiaj ;)

!!!! Wszelkie wiadomości o wszystkich typach kwasów oraz to jak je stosować w domu, zawarłam w: tym poście. Przeczytaj zanim zapytasz ;)

Może w ramach wstępu zanim pokarzę zdjęcia, opowiem Wam krótko o mojej cerze, wtedy wszystko nadbierze większego sensu. Nigdy na cerę i ogólnie skórę całego ciała nie narzekałam, to było coś co było moim atutem, nie musiałam zabiegać o jej stan, po prostu była taka z natury, nie byłam kiedyś świadomą konsumentką, nie odżywiałam się wzorowo i miałam braki w wiedzy o pielęgnacji. Kiedy moi rówieśnicy borykali się z problemami skórnymi, ja miałam tylko jak każdy zaskórniki na nosie i bardzo rzadko pojawiał się jakiś pojedynczy stan zapalny (tutaj ukłon w stronę moich genów ;) .

W liceum miałam problemy z żołądkiem, jak nie trudno się domyśleć, odbiło się to na mojej cerze, a głównie na brodzie, wtedy tez moja cera przekształciła się w cerę mieszaną z cery normalnej. Zaczęłam odczuwać moje braki w wiedzy i zagłębiając się w temat zdecydowałam kim chcę być w przyszłości - kosmetyczką ;) Cerę pielęgnowałam dermokosmetykami Iwostin, miałam tez przepisany antybiotyk, który na wiele się nie przydał, stosowałam też wewnętrznie suplement z bratka wielobarwnego i leczyłam żołądek, tak naprawdę wszystkie problemy skończyły się wraz z odejściem choroby.

Nigdy więcej nie miałam problemów z cerą, nie zostały mi blizny czy przebarwienia i znów cieszyłam się piękną skórą, do czasu kiedy przyszło mi spróbować zachwalanego suplementu - Merz Spezial (recenzja tutaj), już po 2 tygodniach zauważyłam wysyp, jako, że inni też go potwierdzili u siebie stosując MS, stwierdziłam, że jest to przejściowe. Wysyp ustąpił na jakiś tydzień po czym wrócił ze zdwojoną siłą, miałam masakrę na twarzy! Patrzyłam na siebie w lustrze i chciało mi się płakać! Miałam skupiska zapalne i to także w takich miejscach w których nigdy nic nie miałam, grudki i potężne zaskórniki... Ukończyłam szkołę kosmetyczną i nie miałam dostępu do specjalistycznego sprzętu, więc musiałam radzić sobie na własną rękę.

O tym jak pielęgnowałam cerę i czego używałam mówiłam  tutaj. Kiedy stan się unormował zaczęłam walczyć z kwasami. Zaznaczam, że na zdjęciach jest to już skóra zagojona, pozostały mi takie przebarwienia i niekiedy jeszcze coś mi się odradzało, ze wszystkim uporałam się sama, głownie za pomocą Effaclar Duo i kwasu mlekowego w 30% stężeniu. 


Gdy nie miałam ropnych stanów zapalnych stosowałam korund mikrodermabrazja + zieloną glinkę jako maskę: recenzja tutaj.

A tak wyglądały moje przebarwienia we wrześniu 2012:




Październik 2012 w trakcie kuracji kwasem mlekowym:


Efekty były zadowalające już w listopadzie, w grudniu dla pewności zrobiłam zdjęcie.

Grudzień 2012, zakończenie kuracji: 



W końcu moja cera "jest sobą" ;)

Macie jakieś doświadczenia z zabiegami z użyciem kwasów?

Zobacz także inne posty

52 KOMENTARZE