Mariza aksamitny fluid matująco kryjący nr 13 naturalny.

15:28

Ostatnio, gdy porządkowałam kosmetyki "odkopałam" podkład, który nie doczekał się swojej recenzji, bo byłam pewna, że zrobiłam to już dawno, jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłam swoje własne niedopatrzenie! Od razu się za niego zabrałam, by odświeżyć sobie pamięć i sprawdzić czy moje zdanie się zmieni.



Od producenta: 
Aksamitny fluid matująco - kryjący Marizy bardzo dobrze maskuje niedoskonałości cery, nadaje skórze ładny, zdrowszy wygląd, cera staje się gładsza. Fluid nie ma tłustej konsystencji, łatwo się rozprowadza i stapia ze skórą. Zawiera aloes, d - pantenol oraz filtry UV.
Dostępny jest w 6 odcieniach, od bardzo jasnego, idealnego dla cery bardzo jasnej, po ciemny - bardzo dobry do ciemnej lub opalonej karnacji. 



Cena: 13,90 zł / 30 ml
Dostępność: konsultanci Mariza, np. Klub Mariza



Moja opinia: 



Podkład przychodzi do nas w plastikowej buteleczce z pompką, co jest higieniczne i wygodne. Opakowanie jest przeźroczyste dzięki czemu mamy wgląd w to ile podkładu nam zostaje. Buteleczka nie jest może gustowna, ale akurat dla mnie jest to nie istotne.

Niestety minusem jest zamawianie przez katalog tego typu produktów, przymierzałam się do koloru, szukałam swatchy... w końcu zdecydowałam się na odcień naturalny, wydał mi się w sam raz, ale rzeczywistość bywa brutalna... Kolor jest za ciemny, jeszcze to nie jest złe, bo nie długo mógłby się już sprawdzić, ale  wpada w brzydkie pomarańczowe tony i ma tendencję do ciemnienia, co zobaczycie na zdjęciu poniżej, jest to resztka podkładu pozostawiona na chwilę, a na nim świeża "pompka" podkładu.




Nie jest to na pewno ani odcień jasny, ani tym bardziej naturalny! 

Zapach podkładu jest przyjemny, sama konsystencja przypomina mi krem tonujący, gęsta i tępa (a nie aksamitna!), niezbyt dobrze się ją rozprowadza, najlepiej robić to palcami lub gąbeczką, np. Beauty Blenderem. Pędzel w tej roli kompletnie się nie sprawdzi.

Fluid zawiera filtr UV, ale jaki? Nie jest podane... Formuła jest beztłuszczowa, ma matowić, fakt robi to, ale na krótko. Później szybko znika, czesto pozostaawiając plamy, jak dla mnie wygląda niezbyt estetycznie na twarzy i nie można na nim polegać... W pierwszej chwili jest ok, choć bez szału, bo mam wrażenie, że mojej cerze brakuje nawilżenia, nie jest to ładny matowy efekt, a raczej suchy.
Jeśli chodzi o krycie, miał być podkład kryjący, a ledwo sobie radzi z drobnymi śladami po małych wypryskach...

Kliknij, aby powiększyć.

Jak widać na zdjęciu "po" szyja się odcina, mimo, że w pełnym dziennym świetle nie widać za dobrze tonów pomarańczowych,ale nie widać też za bardzo efektu, nie ma w sumie różnicy w wyglądzie skóry przed nałożeniem produktu. Koloryt jest wyrównany, cera zmatowiona i to wszystko. 
 Moje zdanie się jednak nie zmieniło, do tego doszła jedna nieciekawa rzecz, wyeliminowałam wszystkie czynniki oprócz podkładu... pod koniec dnia, gdy fluid jakby całkowicie wchłonął się w moją skórę, ta "odwdzięczała" mi się lekkim zaróżowieniem i pieczeniem, coś takiego jakby mi skoczyło ciśnienie... niezbyt fajnie... Osobiście jestem na nie.





Zobacz także inne posty

13 KOMENTARZE