'Niszcz pryszcz' z kremami DLA!

13:32

Jako nastolatka nie miałam problemu z cerą i oddychałam z ulgą widząc jak moje koleżanki i koledzy się z tym problemem męczą, a ja mam spokój. Niestety w końcu dowiedziałam się co to znaczy, na własnej skórze, problemy żołądkowe doprowadziły do dwóch epizodów w moim życiu kiedy nie mogłam patrzeć w lustro. Teraz od dłuższego czasu mam znów spokój (odpukać w niemalowane!), jednak od czasu do czasu tą trudną porą jaką jest zima + stosowanie kwasów powoduje, że nie raz coś się zjawi, a więc zapobiegam zamiast leczyć. Dzisiaj mam dla Was recenzję kremów o bojowej nazwie - Niszcz pryszcz! Czy faktycznie jest to nasz sprzymierzeniec? O tym niżej :)


W skład serii wchodzą 2 kremy, tradycyjnie na dzień i na noc, aby uderzyć z podwójną siłą we wroga. Kremy wg producenta mają niszczyć to, co zbędne i dostarczać tego co niezbędne. Ich działanie ma być wielokierunkowe, mają wysuszać wypryski, odblokowywać pory, matowić skórę na wiele godzin, nawilżać, łagodzić i chronić przed UV.


Krem na dzień zamknięty jest w opakowaniu typu air less z pompką, jest to higieniczne i ekonomiczne, ale biały kolor nie pozwala na określenie ile kosmetyku nam jeszcze zostało w środku. Pompka działa bez zarzutu i możemy wydobyć nawet odrobinę kremu.


Krem jest tępej konsystencji, bardzo szybko się wchłania, ale na mojej mieszanej cerze mam ciągle wrażenie, że muszę go dokładać, bo nie pokryłam całej twarzy i szyi, a nie mam go już na dłoniach. Krem nie wysusza, ale z pewnością nie nawilża i to intensywnie jak twierdzi producent. Nie mam ściągniętej buzi, ale bez nałożenia podkładu źle bym się czuła, zdecydowanie moja skóra czuje niedosyt. Latem może by to przeszło, ale absolutnie nie teraz... Twarz jest bardzo zmatowiona, ale nie jest to efekt całodniowy, w zależności od cery i czynników zewnętrznych zaczyna się świecić szybciej lub później, choć efekt jest ok, ogólnie krem trzyma skórę w ryzach, choć osobiście taki mat mi się nie podoba, jednak zwolenniczki matu będą zadowolone z efektu jaki daje krem ;)



Zapach jest delikatny, ziołowy i nieco gorzki, nie jest zły, ale mi osobiście nie pasuje, jest w nim coś takiego co drażni mój nos, na szczeście zapach szybko się ulatnia.


W składzie znajduje się: 
  • Odwar z wierzby białej (delikatnie zluszcza, nawilża)
  • napar z krwawnika pospolitego (działanie przeciwzapalne i gojące)
  • emolient
  • olej z ogórecznika lekarskiego (reguluje procesy rogowacenia naskórka)
  • izostearynian izopropylu 
  • gliceryna (popularny skł. nawilża, ale nie jest lubiana przez każdego)
  • olej jojoba (silnia nawilża i chroni skórę)
  • ditlenek tytanu (absorbuje UV)
  • glin (właściwości przeciwpotne, wzbudza ostatnio kontrowersje)
  • simetikon
  • stearynian glicerolu 
  • masło shea (nawilża, odżywia, uelastycznia)
  • kaolin (matuje skórę, pochłania nadmiar sebum)
  • alantoina (nawilża, przyśpiesza regenerację naskórka)
  • pantenol (łagodzi podrażnienia)
  • kwas askorbinowy
  • sub. zapachowa
  • konserwanty (w tym parabeny) i kolejne sub. zapachowe 
Skład ma wiele wartościowych substancji czynnych już od początku składu, ale zastrzeżenie budzą we mnie tanie parabeny, które niektórych mogą uczulać i podrażniać, krem nie chroni nas przed promieniami UV, ponieważ nie jest fotostabilny (o filtrach i fotostabilności poczytacie TUTAJ).
 Faktem jest, że krem silnie matuje, podsusza gojące się wypryski i być może zapobiega powstawaniu nowych, ale jeśli już pojawi nam się świeżyna to wcale nie powoduje, że przebieg gojenia jest szybszy i przyjemniejszy, do tego jego właściwości nawilżające są znikome.
Za krem zapłacimy 18 zł za 30g czyli całkiem dobra cena. 


 Jeśli chodzi o krem na noc z tej serii na szczęście sprawa ma się lepiej. Jego opakowanie jest takie samo jak w kremie na dzień, ale ja dysponuję jedynie próbkami, na szczęście są dość spore i wydajne, więc mogłam przetestować także nocny wariant. 


Tutaj konsystencja jest już bardziej mokra niż sucha jak to jest w kremie na dzień. Zapach jest intensywnie ziołowy, ale przyjemny. Krem lepiej się rozprowadza po twarzy, a nawilżenie jest wyczuwalne, nie jest to tłusty i ciężki krem. Efekt jaki mi daje jest o niebo lepszy od kremu na dzień, a wchłania się równie szybko.





Skład jest bardzo podobny, zawiera te same składniki aktywne, ale nie zawiera substancji matujących jak np. ditlenek tytanu czy glinkę kaolinową. Krem dodatkowo zawiera kwas mlekowy, ale jest to tak znikoma ilość, że raczej bym powiedziała, że zamiast właściwości jakie dają nam kwasy AHA (o kwasach poczytacie TUTAJ i posłuchacie TUTAJ), pełni tutaj rolę jedynie konserwantu. 
Krem kosztuje 16 zł za 30 g, czyli nadal dobra cena, a moim zdaniem wersja na noc jest o wiele lepsza niż krem na dzień.
Gdzie możecie kupić kosmetyki DLA? Dostępność sprawdzicie TUTAJ.

Miałyście kiedyś styczność z tą firmą? Polecacie?




Zobacz także inne posty

4 KOMENTARZE