Akademia Zmysłów L'Occitane: lawenda

13:54


Dzisiaj post dla miłośników lawendy. Ten zapach albo się kocha, albo nienawidzi, a ja jestem w grupie, której zapach lawendy się bardzo podoba :)


Kolejny box od L'Occitane przyszedł w eleganckim i praktycznym pudełeczku, wszystkie z nich wykorzystuję do przechowywania kosmetyków i innych drobiazgów. A w środku tym razem znalazłam...


Podnosząc wieczko od razu uderzył we mnie zapach lawendy, w środku znalazłam sporych gabarytów lawendowe mydło w płynie, oczyszczający żel do rąk w tubce oraz woreczek z suszoną lawendą do szafy.


Zacznę od mydła, którego jest aż 500 ml, a zamknięte jest w poręcznej i prostej plastikowej butelce z pompką. Oprócz tego, że pompka ułatwia nam aplikację produktu, to dzięki temu, że opakowanie jest przeźroczyste, mamy kontrolę nad wydajnością mydła. Butelka pomimo swojej prostoty dobrze wygląda w łazience, a pompka działa bez zarzutu.

Konsystencja przypomina gęsty syrop, mydło jest wydajne, zapewnia gęstą pianę, która dobrze oczyszcza ciało. Szkoda, go wykorzystywać tylko do rąk, gdyż wygodna aplikacja + brak SLS w składzie gwarantuje nam bardzo dobry produkt do kąpieli i pod prysznic.


Zapach jest intensywny, ale nie duszący. Dopóki nie naniesiemy balsamu, przez jakiś czas jest wyczuwalny na skórze. Skład jest interesujący, krótki, nieszkodliwy, przypomina w końcu prawdziwe mydła, a nie upchane detergentami wysuszacze skóry.


Znajdziemy w nim ekstrakt z masła shea, które nawilża i odżywia, antyseptyczny olejek lawendowy oraz glicerynę. Skóra po umyciu tym mydłem nie jest sucha czy ściągnięta, jak to ma miejsce w przypadku z produktów z SLS. Koszt takiej przyjemności to 65 zł za 500 ml.


Produktem, który gości w mojej torebce, jest oczyszczający żel do rąk. Kiedyś, przy okazji filmiku o myciu pędzli [do obejrzenia TUTAJ], wspominałam Wam, że używam mydełka lawendowego ponieważ ma działanie antyseptyczne, czyli odkażające, dlatego świetnie się nadaje do delikatnego odkażania pędzli bez użycia alkoholu. Ostatnio pojawia się na rynku coraz więcej produktów antybakteryjnych do rąk bez użycia mydła i wody, sama używałam kilku, ale zazwyczaj strasznie śmierdziały alkoholem i wysuszały dłonie, owszem, rozumiem, że w tego produktach alkohol to mus, jednak jego stężenie wydawało mi się za wysokie lub takie produkty miały za mało substancji pomocniczych, które by łagodziły skutki alkoholu.
 Produktem, który spełnia moje wymagania okazał się organiczny żel antybakteryjny L'Occitane, owszem  na pierwszy miejscu gości alkohol, ale zapach jest silnie lawendowy, a produkt nie wysusza nadmiernie moich dłoni.


W składzie znajdziemy glicerynę, olejek lawendowy i olejek z drzewa herbacianego. Wszystkie te składniki nie tylko odkażają dłonie, ale olejek jak i gliceryna delikatnie je nawilżają, przez co skóra nie alarmuje nas, że potrzebuje natychmiast kremu.
Zapach jest intensywny, wyczuwamy alkohol, ale nie jest to nachalny zapach, ponieważ wybija się razem z nim przed szereg lawenda. Oczywiście takie produkty nie zastąpią nam porządnego mycia dłoni, ale zdarzają się sytuacje, gdzie nie mamy możliwości umycia rąk, a zachodzi taka potrzeba, wtedy takie żele ratują sprawę. Konsystencja żelu jest gęsta, galaretowata, trudno wydostaje się z miękkiej tubki, ale na szczęście spełnia swoje zadanie. Dłonie są odkażone, suche i nie ściągnięte. Cena żelu to 27 zł za 50 ml.


Ostatnim lawendowym produktem jest saszetka suszonej lawendy. Saszetka waży 35 g i bardzo ładnie pachnie, można ją wsadzić np. tak jak ja do szafy z ubraniami. Otwierając na pewno poczujecie zapach lawendy. Myślałam, że zapaszek szybko się ulotni, ale mija miesiąc, a ja nadal go czuję. Ubrania mocno nim nie przechodzą, zaraz wietrzeją, więc nie będzie to kolidowało z Waszymi perfumami. Koszt takiego woreczka to 28 zł. 

Wszystkie produkty możecie kupić online w sklepie L'Occitane, albo w ich sklepach, dostępność znajdziecie na stronie - tutaj.

Jak Wam się podoba lawendowy box? ;) 


Zobacz także inne posty

12 KOMENTARZE