Barry M Vibrant Pink, czyli różowa bomba na ustach

13:08

Zastanawiałam się przez chwilę jak zacząć dzisiejszą recenzję, jak moje odczucia ubrać w słowa. Dzisiaj będzie... wściekle różowo, przed Państwem gwiazda postu - Barry M Vibrant Pink nr 62 :)  


Zazwyczaj ze szminkami jest tak, że kolor na numerku różni się, gdy patrzymy na sztyft, a już na pewno na ustach. Tutaj jest inaczej - szminka jest intensywnie różowa podobnie jak ta nalepka. 
Jeśli chodzi o pozostałe kwestie techniczne, to szminka Barry M, jest zamknięta w małym, czarnym opakowaniu, wykonane jest oczywiście z plastiku, ale jest on ciekawy w dotyku, trudno mi to opisać, a nie wiem do czego porównać ;) Niestety nie jest to solidne wykonanie i moja zakrętka ma już pęknięcie. Gramatura szminki to jedyne 3,5g, według informacji, które udało mi się znaleźć, ponieważ na szmince nie ma żadnych tego typu informacji. Szminka jest dodatkowo zabezpieczona folią, aby czyjeś lepkie palce nam w niej nie grzebały ;)


Cena szminek firmy Barry M to w większości sklepów online ok. 23 zł (moja pochodzi ze sklepu Mintishop), nie znajdziemy ich stacjonarnie w drogeriach, chyba, że mieszkamy w UK, tam są one dostępne chociażby w Superdrug za 4,49 funta, czyli cenowo dosyć podobnie. Nie jest to moim zdaniem, ani dużo ani też mało.


Szminka ma dość suchą, ale nie tępą konsystencję, dobrze się rozprowadza na ustach. Niestety jej wykończenie jest matowe i bezlitośnie podkreśli każdą suchą skórkę i aby wyglądała na wargach efektownie muszą być w bardzo dobrej kondycji. Dla mnie to spory minus, dlatego nie posiadam matowych szminek w moich zbiorach, mimo, że dbam o moje usta to mam wrażenie, że takie szminki mi je wysuszają i nie wyglądają tak jakbym chciała i często muszę pod nie nakładać małą ilość balsamu, wtedy wykończenie jest satynowe, a szminka nieco mniej trwała, jednak to zdecydowanie mniejsze zło ;)


Pigmentacja jak i kolor są rewelacyjne! Zresztą powyższe zdjęcie myślę, że "mówi samo za siebie" - jest moc ;) Róż jest rzeczywiście typowo vibrant - jaskrawy, mega żywy. Rzuca się w oczy i odwala w makijażu całą robotę. Oczywiście taki kolor wymaga albo idealnych ust, albo ich dobrego wyrysowania. Bardzo długo czaiłam się na ten kolor, ale bałam się, że nie będę w nim efektownie wyglądać. Na szczęście myślę, że mi pasuje choć przy aplikacji trzeba poświęcić chwilę, na dokładne wyrysowanie konturu ust i nie obędzie się bez lusterka lecz efekt jaki daje nam szminka, myślę, że jest wart poświęcenia tej chwili ;) Szminka trzyma się ust w trakcie jedzenia i picia, nie ściera się zbyt szybko i mogę spokojnie powiedzieć, że to jest bardzo trwały kosmetyk.


Przyznaję, że trudno było mi uchwycić jej rzeczywisty kolor na ustach, selfie lustrzanką bez podglądu to dla mnie sztuka nie do opanowania i dlatego tak rzadko pojawiają się na blogu tego typu recenzje ;) Niestety Blogger za pewne zeżre kolory, które ja osobiście widzę chociażby na komputerze, już w trakcie pisania tej recenzji widzę, że przekłamuje je na ustach (nie wiem dlaczego tylko to zdjęcie!?), ale na dłoni jak i na pozostałych swatchach są one dobrze oddane. Natomiast na ustach widzę zbyt chłodne tony, jednak i tak zdecydowałam się wrzucić zdjęcie jak szminka prezentuje się na ustach, aby recenzja była pełna. I jak Wam się podobają takie intensywne kolory na ustach, lubicie czy nie?






Zobacz także inne posty

22 KOMENTARZE