Golden Rose Velvet Matte nr 04, czyli o co tyle szumu?

16:13


Nowa seria matowych szminek firmy Golden Rose szturmem wdarła się do Internetu, opanowała YouTuba i blogi. Na swój egzemplarz nie rzuciłam się z pierwszą falą zachwytów, poczekałam, aż emocje opadną i wtedy udałam się do sklepu, aby wybrać jakiś kolorek na wiosnę. Pomyślałam, że może teraz przekonam się, że nie wszystkie szminki matowe się u mnie nie sprawdzają, a cena kusząca, bo tylko 10,90 zł.

Naoglądałam się swatchy na blogach i zakochałam się w kolorach jakie GR przygotowało, na ustach prezentowały się świetnie, więc pełna nadziei weszłam do jedynego sklepu Golden Rose w moim mieście, niestety nie dość, że wiele szminek zostało wykupionych to sklep nie oferował całej gamy kolorów, a jest ich aż 20 i każdy ma swój urok. Choć kolor nr 04 cieszy się nie małym powodzeniem miałam na oku całkiem inne odcienie, niestety - niedostępne. Z braku laku sięgnęłam po 04, bo o dziwo się ostał! 



To co mnie zawsze cieszy to zabezpieczenie, szminka jest ofoliowana na wypadek lepkich rąk, o które nie trudno w drogerii. Jak twierdzi producent szminka Velvet Matte zapewnia aksamitne matowe wykończenie, jest bogata w pigment, długotrwała i nie wysusza ust. Gramatura to jak widać na załączonym zdjęciu 4,2 g i ważność od otwarcia 24 miesiące. Może się maziać i maziać ;) 

Opakowanie jest proste, nie jest tandetne, utrzymane w ciemno bordowej matowej kolorystyce, złote napisy mają nadać elegancji. Póki co nic mi się niechlujnie nie ściera, ani nie pęka. Sama pomadka ma dość śmieszny wygięty kształt, ma on lepiej dopasować się do ust, ale niestety nie jest to wygodne rozwiązanie, moim zdaniem. Chyba, że ktoś ma wydatne i w miarę równe usta, to może mu się spodobać.



Kiedy patrzyłam na zdjęcia koloru 04, różnił się on od tego co zobaczyłam na swoich ustach. Wydawał mi się delikatniejszy, na niektórych swatchach bardziej koralowy na innych malinowy. Na żywo bliżej mu do tej maliny aczkolwiek na mojej czerwieni wargowej mam wrażenie, że traci różowe tony, jest dość ciemny i chłodny, czasami nawet w zależności od światła wydaje mi się lekko zmierzający w tonację czerwieni. Szczerze mówiąc nie tego się spodziewałam i nie jestem do końca przekonana do tego koloru. Dlatego nie sugerujcie się sztywno swatchami, obejrzyjcie je na kilku blogach, a jeżeli macie możliwość sprawdźcie na żywo.


Pigmentacja jest świetna, efekt można stopniować. Minimalna ilość szminki wklepana palcem zapewni delikatny look, a nałożona bezpośrednio sztyftem czy pędzelkiem będzie intensywniejsza. Konsystencja nie jest sucha i tępa, gładko i przyjemnie sunie po ustach, wykończenie nie jest typowo matowe, skłania się w stronę lekkiej satyny. Szminka nie wysusza ust, nie ściąga, nie wchodzi w załamania, fakt przy zaniedbanych i suchych ustach może podkreślić suche skórki, ale to akurat normalne. Niektórzy narzekają na to, że brzydko się zjadają. Ja uważam, że większość szminek zjada się dość brzydko, to też zależy co jemy. Mało jest produktów do ust, które zjadają się równomiernie (głównie to są to produkty wysoko półkowe). U mnie w kosmetyczce znajdę jeden (mimo niskiej ceny), jest to wielokrotnie polecany przeze mnie błyszczyk z Avon Colortrend Fluorescent Pink, który "wżera" się w usta jak lip tint. Natomiast szminka z GR schodzi z ust zaczynając od środka, ale nie jest to najgorszy efekt. Nie zjada się jednak za szybko, spokojnie przetrwa obiad. Straci tylko na intensywności, ale myślę, że odpowiednio dobrana pod spód konturówka załatwi sprawę.


Uważam, że ta seria szminek Golden Rose jest warta uwagi, mają piękne odcienie, są trwałe, mają przyjemną dla ust konsystencję o lekko waniliowym zapachu, dlatego ten szum wokół nich wcale mnie nie dziwi. Inne produkty matowe się u mnie nie sprawdzają, a tutaj w ogóle nie odczuwam tego efektu. Warto spróbować, ale - sprawdzajcie kolory ;)


Zobacz także inne posty

25 KOMENTARZE