Akademia Zmysłów L'Occitane: migdały + podsumowanie boxów stycznia i lutego

15:49



Po ostatnich boxach od L'Occitane, które były nieco rozczarowujące w końcu przyszło do mnie coś z czego jestem zadowolona. Zarówno jeśli chodzi o zapach jak i o właściwości. Niestety L'Occitane wysyła ciągle mydełka i żele pod prysznic przez co nie nadążam z testami nowych, a nie lubię mieć kilku otwartych na raz, dlatego recenzja pojawia się dopiero dzisiaj, pomimo, że box był marcowy, a mamy środek maja...


Uwielbiam migdały, nie tylko zajadam je ze smakiem, ale cenie sobie ich właściwości w kosmetykach. Na pierwszy ogień z pudełka poszedł olejek migdałowy pod prysznic. Uwielbiam żele pod prysznic w formie olejku. Ten zawiódł mnie tylko pod kątem zbyt małego nawilżenia, liczyłam na to, że moja skóra nie będzie wymagała balsamu po kąpieli, niestety odczuwała niedosyt i się lekko ściągała. Natomiast olejek ma delikatny słodki zapach, nie jest mulący, ale taki jak lubię. Nie utrzymuje się zbyt długo na skórze, ale towarzyszy cały czas podczas kąpieli. 



Olejek jest bardzo wydajny, już jego niewielka ilość zapewnia wystarczającą ilość kremowej piany, pozostawiając skórę gładką i miękką, bez uczucia tłustego lub lepkiego filmu na powierzchni naskórka. 
Konsystencja olejku jest dość rzadka, lejąca się, nie jest bardzo tłusty i bez problemu spłukuje się pod wodą. nie pozostawiając później plam na odzieży. Jeżeli macie miękką wodę to Wasza skóra nie powinna upominać się o dodatkową porcję nawilżenia i ten olejek w zupełności wystarczy, co oszczędzi czas.


Skład jest pozbawiony silnych detergentów, znajdziemy w nim substancje zapachowe i barwniki pochodzenia naturalnego. Na pierwszym miejscu mamy olejek z pestek winogron, nieco zbyt daleko jak dla tytułowego składnika mamy olejek ze słodkich migdałów, olejek z owocu bergamotki, pestek słonecznika, ekstrakt z róży i witaminę E.
Buteleczka jest lekka, plastikowa, plus za przeźroczystość, a minus za niewygodny dozownik. Bardzo nie lubię tego typu korka, podnoszącego się na klik, posiada on zbyt mały otwór przez co wydobycie produktu mokrymi rękoma może nie być do końca wygodne, dobrze, że olejek jest rzadki, a butelka nie ma kanciastych kształtów w innym przypadku trzeba by było się z nią gimnastykować jak w przypadku żeli z innej serii L'Occitane - TUTAJ. Za 250 ml tego olejku musimy zapłacić 75 zł.


Świetnym uzupełnieniem kąpieli z użyciem olejku jest ten oto masażer. Nie wielkich rozmiarów i dobrze leżący w dłoni. Jest drewniany i nie wyślizguje się, za to silikonowe wypustki delikatnie, ale pewnie suną po skórze, zapewniając pobudzenie skóry przez co składniki aktywne zawarte w olejku lepiej wnikają w naskórek. Świetny w przypadku walki o jędrną skórę, a także w walce z cellulitem.


Nie ma problemu z utrzymaniem czystości masażera. Niestety nie jest on aktualnie dostępny na stronie L'Occiate przez co nie mogę sprawdzić jego ceny, ale wydaje mi się, że nie przekraczała ona 20 zł.


Ostatnim pełno wymiarowym produktem z pudełka jest mydełko z kawałkami skorupek migdała przez co ma zapewnić delikatny efekt peelingujący. Pachnie jak cała migdałowa linia, ma świetny skład, dobrze się pieni, drobinki są delikatne, ale spełniają swoją rolę. Możecie pokusić się o stosowanie mydełka nie tylko do ciała, ale i na twarz, nie ma w nim silnych detergentów, za to znajdziemy w nim olejki.


Niestety póki co mydełko dostępne jest jedynie w migdałowym zestawie, ale patrząc na ceny pozostałych mydełek jego cena wyniosła by od 15 do 17 zł maksymalnie za 50 g.


W marcowym pudełku znalazłam jeszcze cztery 6 ml próbki koncentratu nawilżającego do ciała oraz mini kremy do rąk z tej samej serii. Utrzymane w tym samym zapachu, szybko się wchłaniają i całkiem dobrze nawilżają. Nie można też im odmówić wydajności.

Natomiast nie recenzowałam boxów stycznia i lutego, a to dlatego, że tak naprawdę nie miałabym zbyt dużo do powiedzenia. 


W styczniowum pudełku znalazłam pięknie pachnącą świece w metalowej puszczce - Zimowy Las. Wspominałam o niej na Instagramie, piękny, świeży zapach. Na początku bałam się, że będzie pachniał jak leśna kostka zapachowa do toalety, na szczęście tak nie było ;) Drugim produktem jest 8 ml masło shea. Bardzo sobie cenię ten składnik w kosmetykach jak i solo, a konkretnie o tym masełku wspominałam na kanale YT. Nadaje się nie tylko na usta, ale i skórki wokół paznokci czy skórę wokół oczu. Natomiast minusem jest cena, znajdziemy o wiele taniej inne czyste masła shea, także te certyfikowane.


W lutym było trochę zamieszania z konkursem, a dokładnie z nagrodami. Niestety tutaj PR L'Occitane mnie zawiódł, ale na szczęście jakoś udało mi się załagodzić sytuację. W pudełku znalazłam kosmetyczkę, mini kremy, które oddałam w ramach konkursu, balsam oraz żel pod prysznic 75 ml z serii czerwona wiśnia oraz krem do rąk którego zabrakło na zdjęciu. Zestaw przydał mi się na wyjazd, bo nie zajmował dużo miejsca, zaś sama seria nie przypadła mi do gustu. Zapach bym dla mnie nieco chemiczny, krem do rak był z drobnym pyłkiem i miałam wrażenie, że kompletnie mi nie nawilża dłoni, a wręcz, że są po nim jeszcze bardziej szorstkie, mleczko do ciała może super nie nawilża, ale przyda się do rozświetlania opalenizny na nogach czy dekolcie latem, ponieważ też zawiera złoty pyłek. A żel... jak żel, myje, pachnie i pieni się ;) Nie zawiera drobinek.

Co Wam z pokazanych dzisiaj kosmetyków najbardziej przypadło do gustu?

Zobacz także inne posty

6 KOMENTARZE