Catrice Pure Shine Colour Lip Balm - 030 Don't Think Just Pink!

14:55


Kiedy pokazywałam Wam zakupy promocyjne na FB wiele osób pytało o pomadkę w kredce firmy Catrice, dzisiaj w końcu mogę ją zrecenzować i opowiedzieć Wam o jej kolorze i o tym jak się sprawuje [zakupy Rossmann i Natura KLIK]. 

Seria kredek do ust  Catrice Pure Shine Colour Lip Balm jest w PL dostępna tylko w drogeriach Natura. Są to, jak sama nazwa wskazuje koloryzujące balsamy do ust, od jakiegoś czasu bardzo popularne właśnie w takiej formie. Dla mnie jest to pierwsze podejście do balsamu pod taką postacią. Firma oferuje 8 odcieni, ten recenzowany przeze mnie to odcień nr 030 o optymistycznej nazwie - Don't Think Just Pink. Jej cena regularna to 20.99 zł/2,5 g.


Szczerze mówiąc po kolorze spodziewałam się czegoś więcej, natomiast cały czas się do niego przekonuję. Zamiast bardzo naturalnego efektu różu na ustach mam wrażenie brązowego i perłowego odcienia. Nie jest to może widoczne w każdym świetle i na zdjęciach wygląda ładnie, naturalnie i z łososiowym połyskiem. Natomiast mój aparat ma tendencję do ocieplania barw i upiększania zdjęć. Kolor 030 z pewnością dobrze prezentuje się na dłoni, na ustach kiedy przybiera brudny brązowawy odcień nie wygląda ładnie, a na pewno nie świeżo i naturalnie. W moim filmiku na YT o ulubionych podkładach rozświetlających, możecie zobaczyć jego nieco "brudniejsze" oblicze, niż na zdjęciach poniżej - kliknij TUTAJ.


Balsamy te mają bardzo delikatne odcienie, głownie znajdziemy tam róże, ale i odcień bardziej nude, oranżowy i lekko wpadający w czerwień. Wszystkie odcienie zapewniają błyszczący efekt, balsam nie klei się, natomiast mimo swojej konsystencji nie tak łatwo schodzi z ust. Owszem zjada się, ale jeżeli aktualnie nie jesteśmy w trakcie posiłku to może wytrwać dość długo.

Sama aplikacja produktu jest przyjemna. Kredka wydaje się twarda, ale na ustach sunie jak masełko, zaś w sztyfcie jest na tyle twarda, że nie łamie się ani nie topi pod wpływem wyższej temperatury jak np. pomadki Wibo Eliksir [KLIK i KLIK]. Nie trzeba jej oczywiście temperować, sztyft jest wysuwany.


Zapach jest przyjemny, waniliowy i jeszcze przez jakiś czas wyczuwalny na ustach. Nie zauważyłam aby balsam pielęgnował moje usta, ale na pewno nie robi im krzywdy. Nie wysusza i nie podkreśla suchych skórek. Produkt idealny na co dzień do torebki, dla osób lubujących się w delikatnym makijażu jak i dla młodych dziewczyn do szkoły.


Gdyby nie fakt, że kolor na moich ustach bywa dziwaczny bardzo bym sięzachwycała tą pomadką, ponieważ jej właściwości mi odpowiadają. Kolor już niestety mniej, więc gdybym miała zapłacić za nią 20,99 zł to bym była zawiedziona, promocyjną kwotę czyli 12 zł z hakiem jeszcze jakoś przeżyję. 

Dajcie znać czy używałyście, którejś z tych pomadek, a może polecacie inne balsamy do ust w kredce?


Zobacz także inne posty

13 KOMENTARZE