O współpracach słów kilka

11:59

 Dzisiaj mam dla Was post nietypowy, nie będą to do końca gorzkie żale, ale moje spostrzeżenia i opinia na temat współprac firm z blogerami. Było pewnie o tym wiele wpisów, ale temat jest nadal kontrowersyjny i niestety nadal w powijakach. Nie twierdzę, że mój post zmieni świat, ale może chociaż jedna osoba się nad tym zastanowi, a to już coś. 

JAK BYŁO I JEST

Zacznę od tego, że zarówno bloga jak i kanał na YouTube nie założyłam z chęci zysku czy "sławy" i nadal nic się tutaj nie zmieniło. Zmieniła się za to moja dojrzałość, mój pogląd na niektóre sprawy. Blog i kanał to takie moje miejsce odskoczni, sprawia mi to radość i gdyby nie to zajęcie zwariowałabym walcząc z codziennością. Może nie jestem wyrocznią, nie jestem najpopularniejszą blogerką, ale to nie jest ważne i piszę do szczerze. Cieszy mnie, gdy dostaję od Was wiadomości, że uwielbiacie mojego bloga/kanał, że Wam pomogłam i z chęcią tu wracacie, to największa nagroda, a nie nabijanie followersów za wszelką cenę, nawet kupując ich na Allegro ;). Wkładam w blogowanie całe serce, bo daje mi to swojego rodzaju spełnienie, a gdy są z tego dodatkowe profity to nie widzę w tym nic złego.

BARTER?

Tak, ja także byłam barterową dziewczyną. Nie myślałam o zarobku, a o fajnych kosmetykach i na rozruszaniu bloga. Nie pracowałam, więc była to swojego rodzaju okazja. Może nie tyle żałuję tego ruchu co uważam, że na chwilę obecną, w tym punkcie w jakim jest blogosfera barter nie powinien funkcjonować. Niestety "świeże" blogerki jak i bardzo często nawet popularne blogerki, głównie ze sfery fashion namiętnie to praktykują, a dla PRu takie układy to gratka.
Kiedyś nie miałam śmiałości, bałam się prosić o wynagrodzenie, bo jak to tak... pewnie mam za mało czytelników, albo co oni pomyślą, że się sprzedałam, że moje recenzje są nieszczere itp. Na szczęście miałam okazję uczestniczyć w kilku fajnych wydarzeniach, poznać różnych blogerów, ludzi z tej branży, pozwoliło mi to otworzyć oczy...

 
PRZEMYŚLENIA

Przemyślcie jak ja, kilka poniższych faktów:

- Dlaczego nie mam zarabiać na tym, co uwielbiam robić? Mimo zapłaty nadal zachowam niezależność opinii i kto mnie czytuje regularnie będzie wiedział, że nadal jestem szczera, bo nikt nie jest głupi i takie rzeczy zawsze wyjdą "w praniu".
- Przecież recenzja to świetna reklama, jestem poniekąd króliczkiem doświadczalnym, poświęcam swój czas na przygotowanie recenzji, zrobienie zdjęć, napisanie/nagranie recenzji, obróbka postu/zdjęć/filmu, to zajmuje trochę czasu pomiędzy codziennymi obowiązkami, a na tym najbardziej zyskuje firma, nie oszukujmy się, my jesteśmy tylko pośrednikami, nam zależy na temacie, na czytelnikach, a firmie na kupujących.
- Czytelnicy liczą się z Waszym zdaniem, nie rzadko kupują coś z polecenia swojej ulubionej blogerki, świetny deal dla firmy, prawda?
- Wkład firmy w recenzję jest niewielki, a Wy zapewniacie jej świetną reklamę, która zostaje w sieci!
- Czy firma X pójdzie do telewizji i powie: damy wam wszystkim nasz krem w zamian za reklamę? Nie, to nie przejdzie... Dlaczego? Bo reklama kosztuje!
- Inwestuję w siebie i w sprzęt, który sporo kosztuje i nie jest wieczny, zużywa się jak wszystko inne.
JESTEŚ MARKĄ

Wbrew pozorom nie jest to obraźliwe określenie. Będąc blogerkami budujecie swoją markę, Wasz blog i Wy to ta dana marka, jesteście całością. Trudno jest wyrobić sobie miejsce w czeluściach internetu, długo się pracuje na dobrą markę i bardzo łatwo dobrą opinię się traci. Bądźcie rozsądne, konkretne i asertywne. Nie martwcie się jeśli firmy będą odmawiać, nie będą pisać, gdy w zakładce "Współpraca" zawrzecie informację, że nie interesują Was oferty barterowe (choć mam wrażenie, że rzadko kto, to czyta). Jeśli nie będziecie brać każdej oferty jak popadnie, nie każdy Wasz post będzie zawierał artykuł sponsorowany, a zdjęcia lokowanie produktu, a Wy zachowacie zdrowy rozsądek i szczerość, nikt kto jest rozsądny nie posądzi Was o coś złego. Bo nie ma w tym nic złego!

WZAJEMNY SZACUNEK 

Niestety, zarówno polska blogosfera jak i polski PR jest 100 lat za Zachodem. U nas z blogerek często się szydzi, uważa się, że zrobimy wszystko za próbkę kremu, możliwości też mamy znacznie mniejsze, a pseudo specjaliści od PR nie popisują się swoimi zagrywkami. Prędzej polska blogosfera przestanie istnieć niż to osiągnie zachodni poziom (takie jest moje zdanie). Niestety, ale nie raz każda z nas dostaje absurdalne propozycje współpracy, nie rzadko zdarzają się nieprzyjemne sytuacje lub zostajemy oszukane. Sprawdzenie agencji PR, osoby, która się z nami kontaktuje i umowa nie zawsze są gwarantem, że wszystko pójdzie jak należy. Nie wiem, czy to po prostu bezczelność, brak wyedukowania czy o co chodzi, ale naprawdę rzadko piszą do mnie osoby, które są konkretne, wiedzą o co chodzi, jak to działa i dla nich kwestia wynagrodzenia to coś oczywistego,a do tego czytają to, co napisałam w zakładce "Współpraca" i zapoznają się z aktualnymi statystykami. Pamiętajcie, że firma zleca agencjom lub swoim własnym PRowcom pewne kampanie, na które dostają budżet, który jest przeznaczony także dla Was, ale oczywiście większość z nich nie będzie się chciała z Wami podzielić nim i weźmie ile wlezie. Tak niestety jest. Może taka już jest ta polska mentalność? Oferty bywają śmieszne, ale i bezczelne począwszy od z góry zaplanowanej recenzji błonnika wpływającego na wypróżnianie po lokowanie produktu, które nie jest przecież reklamą, więc jak możecie chcieć za to pieniądze!? Złe, pazerne blogerki! :)  Myślę, że każda z nas to przerobiła i na niektóre maile nie ma nawet co odpisywać. Zdarzają się też takie akcje, że firma podpisuje się pod sporządzoną umową, Wy wyrabiacie się w terminie według umowy, bo przecież tyle gróźb co to będzie, jeśli nie dacie rady, wysyłacie link do recenzji i cisza. Nie chcecie być nachalne, ale na koncie ani kasy, ani feedbacku. Niepoważna sytuacja, ale takie się zdarzają. Często też firmy organizują z blogerkami konkursy, a później nie wysyłają nagrody lub w trakcie zmieniają warunki, a później to Wy dostajecie po łbie od osób, które się zgłosiły. Wy, nie firma. Pamiętajcie, że konkursy to też reklama i powinny podlegać wynagrodzeniu, a także zawsze nagrody powinna wysyłać firma. Do Was należy organizacja,a bywa z tym naprawdę dużo pracy. A rozdania, jako forma losowania powinno być opodatkowane inaczej dostaniecie niemałą sumkę kary...
 
PAZERA 

W zarabianiu, nawet symbolicznych kwot za to, co się kocha nie ma nic złego i nie dajcie się przekabacić maruderom. Nie ma w tym nic pazernego, dzięki drobnym wynagrodzeniom możecie inwestować w siebie i bloga, odłożyć na nowy sprzęt i nie mówię tutaj tylko o aparacie, możecie za to kupić nagrody dla czytelników/widzów czy nowe kosmetyki do recenzowania. Nie dajcie na sobie pasożytować nieudolnym PRowcom, współpracujcie tylko z osobami, które znają się na rzeczy. Bądźcie czujne, sprawdzajcie firmy i umowy, szanujcie swoją pracę, którą wkładacie w prowadzenie bloga/kanału, a może wtedy jeszcze więcej firm zacznie szanować nas. I nigdy nie traćcie radości z blogowania! :)

Dajcie znać jakie jest Wasze stanowisko i doświadczenia w tej sprawie :)


Zobacz także inne posty

17 KOMENTARZE