Ziaja Liście Manuka - nowa seria oczyszczająca, czy godna uwagi?

18:08


    Odkąd kosmetologia stała się moją pasją, a składy kosmetyków zaczęły mi coś mówić, stałam się świadomą konsumentką. Nie popadam w paranoje, ale uważam na to, co stosuję i dokładnie obserwuję jak zachowuje się moje ciało - co mu służy, a co nie. Ziaja to polska i tania firma, będąc nastolatką bardzo często sięgałam po kosmetyki tejże firmy. Niestety będąc już dorosłą kobietą zaczęłam unikać jej unikać, wiele razy marka mnie zawiodła i jak się okazało skład też nie powalał. Miałam okazję pracować też na serii Pro oraz Med, ale nie zmieniły jakoś specjalnie mojego zdania. Co prawda jest kilka produktów, do których wracam jak np. maska wygładzająca czy balsam brązujący, ale większość omijam szerokim łukiem. 
Któregoś razu Instagram zaczęły opanowywać zdjęcia ukazujące nową serię Ziaji - Liście Manuka. Jest to seria oczyszczająca, głównie przeznaczona do cery tłustej i mieszanej, ale i posiadaczki skóry normalnej mogą po nią sięgnąć.


W skład serii wchodzi: żel myjący normalizujący, żel z peelingiem, tonik, pasta oczyszczająca, krem nawilżająco-korygujący, krem mikrozłuszczający i reduktor zmian potrądzikowych. Cała seria ma w sposób jak najbardziej delikatny, a zarazem skuteczny oczyścić naszą skórę i zwęzić pory, abyśmy mogły cieszyć się idealną buziuchną. Jest to typowa seria oczyszczająca i jak przystało na Ziaję, żaden z produktów nie straszy ceną. Muszę przyznać, że skład serii nie jest tragiczny, a że parę kosmetyków mi się pokończyło, a do tego mogłam zakupić te 3 powyższe produkty za 14 zł, to czemu by nie spróbować?


Wybaczcie nieodklejoną cenę, ale nie zniosłabym późniejszego lepienia się butelki. Według mnie tonik to jeden z kosmetyków, który powinnyście mieć w swojej kosmetyczce i to koniecznie! Dobry tonik nie tylko oczyści skórę, ale i ja stonizuje, czyli przywróci skórze naturalne pH, które jest niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania. Co tonik to inne właściwości, niektóre jeszcze dodatkowo nas odświeżą i nawilżą. Raczej unikałabym toników matujących, regulujących wydzielanie sebum gdyż najczęściej w składzie znajdziemy szkodliwy w tym przypadku dla skóry alkohol.


Skład toniku z Ziaji zawiera z wartościowyszch substancji glicerynę, pantenol,cynk, kwas laktobionowy, kwas migdałowy, ekstrakt z liści manuka. Pozostałe substancje są pomocnicze, a także konserwujące. Tonik ma działanie antybakteryjne, lekko złuszczające, rozjaśniające dzięki obecności kwasów, delikatnie oczyszcza i zwęża skórę. Pachnie bardzo delikatnie i przyjemnie. Świetnie sprawdza się zarówno wieczorem po demakijażu jak i rano. Skóra po nim nie jest ściągnięta, a przyjemnie odświeżona i gotowa na krem. Pory są delikatnie zwężone, a przy dłuższym użytkowaniu zauważyłam ich poprawę co przekłada się na mniejszą ilość zaskórników i wydzielania sebum. Skóra jest nawilżona i rozjaśniona. Jedynym minusem jest atomizer, gdyby jeszcze nie trzeba było omijać okolic oczu był by bardzo wygodnym i wydajnym rozwiązaniem, niestety taki tonik najlepiej spisuje się po zdjęciu atomizera i wylaniu niewielkiej ilości na wacik. 
Cena toniku to 7,50 zł za 200 ml, do kupienia online, w sklepach Ziaja, w drogeriach prywatnych i aptekach.


Kolejnym świetnym produktem jest głęboko oczyszczająca pasta do twarzy, która ma nam złuszczyć martwy naskórek, oczyścić pory, tak, aby zapobiec powstawaniu zaskórnikom. Bazą w tej paście jest cynk, a drobinki w niej zawarte są dosyć ostre, dlatego trzeba wykonywać dość delikatny masaż. Katowanie skóry zdzierakami a'la tarki może przynieść efekt inny od zamierzonego.



Pastę stosowałam przez jakiś czas codziennie wieczorem i nie zauważyłam, żadnych nieprzyjemnych skutków. Choć jest mocna i skuteczna nadaje się do codziennej pielęgnacji. U mnie sprawdziła się zarówno wieczorem po demakijażu, a przed tonikiem i kremem jak i rano. Do tego można ją stosować doraźnie jako peeling przed zastosowaniem maseczki, a nawet można pastę zostawić na kilka minut na twarzy, cynk ma właściwości przeciwzapalne, więc na pewno nie zaszkodzi, a pasta jest bardzo gęsta. Na pewno nie polecam tej pasty dla osób o delikatnej skórze, skłonnej do zmian naczynkowych, a także przy stanach zapalnych, gdyż tylko sobie rozsiejemy te bakterie po całej twarzy. 


W składzie mamy: uwodnioną krzemionkę, glicerynę,  ditlenek tytanu, pantenol, illit (minerał z gr,.krzemianów), ekstrakt z liści manuka. Substancje pomocnicze, konserwujące i nieszczęsny SLS, którego wiele cer nie znosi i który był powodem tego, że przestałam pasty używać codziennie. O SLS pisałam TUTAJ. Jeśli dobrze tolerujecie SLS bądź nie macie zamiaru używać pasty codziennie to nie musicie się martwić o ewentualne wysuszenie czy podrażnienie skóry, jest ona dobrze oczyszczona i przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że pory są oczyszczone, a ja mam mniej zaskórników w strefie T. 
Cena pasty to 7,70 zł za 75 ml.


Ostatnim produktem jaki posiadam jest krem mikrozłuszczający na noc. Zawiera on 3% kwas migdałowy, który ma delikatnie złuszczyć skórę, co przy dłuższym stosowaniu powoduje, że skóra jest napięta, oczyszczona i rozjaśniona, a do tego rzadziej nękają ją niedoskonałości, znikają tez przebarwienia. O kwasach i ich zaletach pisałam TUTAJ i TUTAJ, nagrałam również o nich filmik, do obejrzenia TUTAJ.


Wracając do samego kremu jest był on dołączony do pasty jako "prezent". Jest zamknięty jest w miękkiej, plastikowej tubce, którą można postawić na zakrętce. Cała seria pachnie delikatnie, przyjemnie, myślę, że nawet wybredne nosy będą zadowolone. W kremie co prawda czuć nieco ostrzejszą nutkę, ale nie jest to problem. Akurat z tego produktu jestem zadowolona najmniej, ale może to być wynikiem tego, że kremy trzeba stosować dłużej, by przekonać się o ich efektach. Być może krem świetnie uzupełnia działanie dwóch powyższych produktów, które bardzo lubię, może bez niego efekt nie byłby już ten sam.


Konsystencja kremu jest lekka, przypomina kremo-żele bądź niektóre emulsje. Bardzo szybko się wchłania, ale często czuję po niej niedosyt, mam wrażenie, że przy dłuższym stosowaniu za bardzo napina moją skórę, przez co skóra jest ściągnięta i brakuje jej nawilżenia. Zwłaszcza nocą bardzo pilnuję tego, aby to, co nakładam było bogate w składniki odżywcze i porządnie nawilżało moją skórę.


W przypadku kremu skład jest już dłuższy i mniej mi się podoba. Kwas migdalowy mamy na 4 miejscu, na 11 pantenol, na 12 cynk, a dopiero na 13 mamy ekstrakt z liści manuka. I to by było na tyle z wartościowych składników, pozostałe to substancje pomocnicze, odpowiedzialne za konsystencje i właściwości kosmetyku, a także nielubiane konserwanty - parabeny.
Cena kremu to 10,70 zł za standardową pojemność 50 ml. 


Podsumowując, nowa seria Liście Manuka jest godna uwagi. Myślę, że będzie się cieszyć dosyć sporą popularnością, bo powoli w blogosferze wyłaniają się pierwsi ulubieńcy. Ja, co prawda wypróbowałam tylko 3 produkty, ale pomijając krem z pasty jak i z toniku jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że dałam Ziaji ostatnią szansę.

Zobacz także inne posty

70 KOMENTARZE