Akademia Zmysłów L'Occitane - au Brésil

14:19

     Lipiec rozpieszczał nas prawdziwym słonecznym i upalnym latem, niestety sierpień już nie jest tak łaskawy, ale miejmy nadzieję! Jeśli jeszcze przed Wami byczenie się na plaży czy to w Polsce czy to za granicą i szukacie dobrych filtrów, TUTAJ znajdziecie świetny filtr do twarzy, a w tym poście będę miała dla Was coś do ciała.
Jeszcze w czerwcowym boxie od L'Occitane znalazłam mleczko do ciała i krem do rąk o iście brazylijskiej nazwie - Jenipapo i  Vitória Régia . Cóż to takiego? Jest to seria limitowana inspirowana Brazylią, w której w tym roku organizowane były Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Jenipapo to owocowo-kwiatowy zapach otrzymywany ze złotych kwiatów drzewa Jenipapo z regionu Cerrado, zaś Vitória Régia to majestatyczny kwiat z Amazonii o wodno-kwiatowym zapachu.


Ochronne mleczko do ciała o zapachu Jenipapo to SPF na poziomie 20 i lekka kremowa konsystencja o słodkim, ale nienachalnym zapachu. Kojarzy się typowo z wakacjami za granicami naszego kraju, zapach jest wyczuwalny od razu i bardzo przyjemny. Mleczko bardzo szybko się wchłania, nie bieli skóry i nie pozostawia ani tłustej ani lepkiej warstwy, zamiast tego skóra jest przyjemnie nawilżona dzięki zawartym ekstraktom roślinnym.


Butelka jest lekka i plastikowa, a jako aplikator mamy atomizer, który nie nastręcza problemow, wydobywa się z niego odpowiednia ilość produktu. Taka forma aplikacji jest wygodna, higieniczna, a mleczko można spokojnie schować do walizki bez obaw, że coś nam się wyleje.



Na kartoniku mamy wszelkie istotne informacje. Po otwarciu mleczko musimy zużyć w ciągu 12 miesięcy, mleczko należy zaaplikować 15 minut przed ekspozycją słoneczną i nakładać co 2 godziny. W składzie znajdziemy glicerynę, mąkę z tapioki, ekstrakt z owoców Genipa (tytułowy Jenipapo), ekstrakt z nasion rzepaku i witaminę E, które są odpowiedzialne za nawilżenie skóry.
Pojemność mleczka to 150 ml, a jego cena to 105 zł, dość sporo, ale firma L'Occitane nie należy do tanich, ale macie pewność, że jakość nigdy Was nie zawiedzie, a składy są godne uwagi ;) 


Zapach kremu do rąk jest już bardziej świeży, mniej się kojarzy z plażowaniem, ale jest równie przyjemny. W zasadzie sama nie mogę się zdecydować, który zapach wolę bardziej. Jeżeli chodzi o sam krem do rąk to jego konsystencja także jest bardzo lekka, nieco wodnista i szybko się wchłania w dłonie nie pozostawiając żadnej warstwy.


Tubka jest miękka, więc nie ma problemu z wydobyciem produktu do końca. Minusem jak dla mnie jak nakrętka, której po prostu nie lubię, a takową spotkamy w każdym kremie do rąk L'Occitane. Niestety krem bardzo szybko zużyłam, nie był zły, przyjemnie nawilżał dłonie i bardzo ładnie pachniał, pozostając na skórze. Byłam zadowolona w 100% tylko z kremów z 20% zawartością masła shea, inne nie wywierają na mnie już takiego wrażenia. 


W składzie na trzecim miejscu mamy olej z pestek winogron, na piątym masło shea, następnie mąkę z tapioki, na siódmym tytułowy ekstrakt z kwiatu Victoria Amazonica, a za nim wosk pszczeli. 
Zawartość kremu w tubce to 30 ml, zaś jego cena to 29,90 zł. Jest dobry, ale bez szału, a zważywszy na wydajność to nie skusiłabym się na niego.



Zobacz także inne posty

14 KOMENTARZE