Garnier Ultra Doux odżywka z olejkiem z awokado i masłem karite

13:23

Był taki czas na blogosferze, że co na drugim blogu widziałam zachwyty na temat bohaterki dzisiejszego postu. Oczywiście ja nie ulegam takim falom i na odżywkę skusiłam się dopiero niedawno, gdy wykończyłam już wszystkie odżywki jakie miałam. Czy i na moich włosach okazała się hitem? 


Odżywka Garniera jest przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych, ma za zadanie je intensywnie odżywić i uelastycznić. Skład nie jest długi, pamiętam, że niczego mi nie urwał, gdy w fazie zachwytów na blogach oglądałam produkt w sklepie. Na początku mamy pospolity alkohol cetylowy, odpowiedzialny za działanie zmiękczające, nie mylić z innymi wysuszającymi alkoholami. Kolejnym składnikiem jest olej palmowy z olejowca gwinejskiego, olej ten jest bogaty w kwasy m.in. kwas laurynowy, palmitynowy, oleinowy itp. Jego zadaniem jest uelastycznić, odżywić i nawilżyć włosy. No dobra, a gdzie tytułowe składniki? Oba znajdziemy dopiero przy końcu składu, zaraz za składnikami odpowiedzialnymi za kolor odżywki i dwoma konserwantami (Behentrimonium Chloride i Chlorhexidine Dihydrochloride) w towarzystwie jednego naturalnego składnika zmiękczającego (Stearamidopropyl Dimethylamine).


Olej z awokado jest jednym z najbardziej cenionych olejów ze względu na bogactwo witamin ( A,B,E,H,K,PP i F), nienasyconych kwasów tłuszczowych, aminokwasów i protein. Zaś masło karite czyli inaczej popularne masło shea doskonale nawilża, uelastycznia, odżywia i chroni dzięki zawartości witamin, kwasów tłuszczowych i trójglicerydów.
Osobiście bardzo sobie cenię oba te składniki w pielęgnacji, ponieważ są uniwersalne, a ich działanie zarówno na włosach jak i skórze widoczne. Szkoda tylko, że w tej odżywce kuszą nas z opakowania, a w składzie nie grają już pierwszych skrzypiec. Mimo to muszę przyznać, że odżywka wywarła na mnie pozytywne wrażenie... 


Przede wszystkim zapach, urzeka swoją słodyczą i co ciekawe, jako nieliczny utrzymuje się dość długo na moich włosach, które ostatnio przeszły metamorfozę (o tym TUTAJ). Musiałam zmienić pielęgnację, a odżywka z Garniera świetnie się teraz spisuje. Podejrzewam, że gdybym stosowała ją wcześniej na moje ciemne i średnio porowate włosy szału by nie było, jednak teraz moje włosy choć nie były specjalnie zniszczone dzięki stopniowemu rozjaśnianiu i odpowiedniej pielęgnacji to zdecydowanie były suche i "zmęczone", a ich porowatość zmieniła się na wysoką. Mimo, że ogólnie nie były w złej kondycji i były miękkie to puszyły się i sprawiały wrażenie bardzo zniszczonych. Odżywka Ultra Doux odpowiednio je wygładziła i dociążyła. Na dłuższą metę zauważyłam, że jest świetnym uzupełnieniem mojej aktualnej pielęgnacji włosów (o której wkrótce nagram filmik, obiecuję!), bo moje włosy teraz praktycznie się nie puszą, są miękkie, nawilżone i gładkie. 


Konsystencja odżywki jest gęsta i dobrze się rozprowadza na włosach. Potrzeba jej naprawdę nie wiele nawet przy moich bardzo długich włosach, dzięki czemu zyskujemy na wydajności za niską cenę, bo za tą odżywkę w zależności od sklepu zapłacimy 7-8 zł za 200 ml, a często jest dodatkowo w promocji. Stosuję ją na dwa sposoby: tradycyjnie, czyli po umyciu głowy odsączam nadmiar wody, nakładam odżywkę 10 cm od skóry głowy dokładnie wmasowuję w każde pasmo, zawijam w czepek i czekam 15-30 min, w zależności od tego jakim czasem dysponuję, ale nawet po 5 minutach efekt jest ok; drugi sposób to niewielką ilość odżywki nakładam po spłukaniu innej odżywki/maski jako produkt bez spłukiwania, ale uwaga ten sposób sprawdzi się raczej tylko w przypadku włosów wysoko porowatych, inne mogą być zbyt obciążone. 

Cieszę się, że moje włosy polubiły się z tą odżywką i na pewno zostanie u mnie na dłużej. A czy Wy uległyście szałowi na ten kosmetyk? Używałyście?

Zobacz także inne posty

27 KOMENTARZE