Green Pharmacy Jedwab w płynie - ratunek dla końcówek włosów?

17:58

Panie i być może Panowie... ;) Mam zaszczyt zaprezentować nową nazwę bloga! Nie musicie już wpisywać niezwykle długiego i słabo zapadającego w pamięć adresu shopping-of-wena, wystarczy, że wpiszecie wenablog.pl, a znajdziecie się w moich skromnych blogowych progach ;) 

Dzisiaj mam dla Was przedsmak tego, co pokarzę w aktualizacji mojej pielęgnacji włosów. Wiem, że ociągam się z tym filmikiem, ale powodem nie jest lenistwo, a eksperymenty i kilka naprawdę świetnych nowości o których powiem Wam coś więcej, już wkrótce ;) Wracając do tematu dzisiejszego postu - dziś recenzja bardzo popularnego już produktu firmy Green Pharmacy, mowa o serum - jedwab w płynie


Odkąd zaczęłam świadomie pielęgnować moje włosy to sera na końcówki są nieodłącznym elementem tego procesu. Nie traktuję ich jak ratunku końcówek, które powinny zostać podcięte. Nie oszukujmy się! Włos jest tworem martwym i w jego przypadku nie istnieje coś takiego jak regeneracja! Możemy jedynie włosy nawilżać, chronić i po części odbudowywać ich strukturę, aby je wzmocnić, ale jest to działanie bardziej prewencyjne. Po co więc te sera? Takie produkty zawierają często olejki oraz delikatne silikony, które ujarzmiają końce naszych włosów oraz je chronią, a naturalne składniki dodatkowo je nawilżają.


Jeżeli Wasze końcówki są podatne na łamanie, przesuszenie, puszenie czy też są niesforne to znak, że koniecznie musicie takie serum wprowadzić do swojej pielęgnacji. Kiedy miałam ciemne włosy serum stosowałam na jeszcze wilgotne końcówki, następnie albo suszyłam włosy suszarką albo, jeśli dysponowałam odpowiednim czasem schły naturalnie. Teraz, kiedy moje włosy są rozjaśnione bywa, że serum te używam codziennie (1 kropla na końcówki), zaś po myciu stosuję 2 krople i nakładam je nieco wyżej przeciągając na końce, dzięki czemu włosy się nie puszą, są gładkie i delikatnie lśnią.

Serum nie obciąża moich włosów, ani nie powoduje ich szybszego przetłuszczania. Dodatkowo chroni je  przed suszarką czy innymi przyrządami do stylizacji (lepsza taka ochrona niż żadna, choć cudów się nie spodziewajcie codziennie prostując włosy) czy ocieraniem się o odzież lub poduszkę w trakcie spania. Konsystencja? Delikatnie tłusta i lepka.



Jedwab w płynie od GP ma także potwierdzone inne działanie, ale to już zależy od Waszych włosów. U niektórych dziewczyn prostuje on włosy bez użycia ciepła, zauważyłam, że to najczęściej sprawdza się u posiadaczek prawie prostych włosów i dosyć cienkich, choć to nie musi być reguła. Warto spróbować. 



Opakowanie serum mieści 30 ml. Jest ono proste i ascetyczne, zwykła plastikowa i przeźroczysta buteleczka (na plus, bo widzę ile mam produktu), pompka działa bez zarzutu, a korek blokuje jej samoistne naciśnięcie. Prosta i dogodna opcja w podróży. Cena serum GP to ok. 10 zł, do kupienia choćby w popularnych drogeriach Rossmann czy Natura. Raczej nie powinno być problemu z jego dostępnością. 



A co w składzie? 
Emolienty zapewniającące ochronny film na powierzchni włosa, olejek z oliwek, ekstrakt z aloesu, olejek ryżowy, olejek kameliowy, olejek cedrowy odpowiedzialne za nawilżenie i ochronę włosów oraz konserwanty i substancje odpowiadające za zapach i konsystencję. 

I co sądzicie? Używałyście? Jakie polecicie sera na końcówki?


Zobacz także inne posty

30 KOMENTARZE