Kremowy cień Maybelline Color Tattoo nr 40 Permanent Taupe, czy jest uniwersalny?

14:39

Cienie z serii Color Tattoo od Maybelline szybko stały się bardzo popularne. Charakterystyczna kremowo-żelowa konsystencja, ciekawe kolory oraz ich uniwersalność w makijażu szybko spowodowały, że wiele dziewczyn wpisała je na listę must have. 
Niestety jeżeli chodzi o moją "wredną" powiekę ruchomą, to tego typu produkty się nie sprawdzają w roli cienia, ponieważ szybko się rolują lub tracą na intensywności w załamaniu, a cena i marka nie grają tutaj roli, więc po co mi taki cień?



Kiedy zaczęłam rozjaśniać włosy, to szukałam czegoś do brwi, czegoś chłodniejszego i mniej brązowego, a bardziej wpadającego w tony szare idealne dla jaśniejszych włosów. Wybór padł w trakcie promocji na zachwalany kolor nr 40, a że jeszcze cena okazyjna, to czemu by nie spróbować? Niektórzy twierdzą, że dla blondynek ten kolor nadal jest za ciemny, a inni, że jest zbyt chłodny i szary, co nie wygląda dobrze, Ja uważam, że to jednak kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje. 


Permanent Taupe stosowałam jeszcze kiedy miałam znacznie ciemniejsze włosy i przez cały proces rozjaśniania, aż do teraz, gdzie może najjaśniejszą blondynką nie jestem, ale jednak włosy są o wiele jaśniejsze od wyjściowych [TUTAJ filmik o przemianie moich włosów]. Po co o tym wspominam? A po to, żeby zaznaczyć, że ten kolor będzie pasował zarówno blondynkom jak i szatynkom, a wszystko zależy od tego jaki efekt chcecie uzyskać. Cień można bez problemu rozcierać, wyczesywać, cieniować. Możemy uzyskać ciemne brwi, brwi wyrysowane, albo ich delikatne podkreślenie. Bardzo łatwo można nim podkreślić brwi, a trwałość jest naprawdę świetna.

Oczywiście zastosowanie tego cienia do brwi to jedna z opcji, dla mnie akurat jest to jego główne zastosowanie i po to go kupiłam. Oczywiście świetnie sprawdza się w roli cienia, jeśli Wasze powieki nie są tak nieprzyjazne dla takich konsystencji jak moje, jeśli nie, to możecie szybko machnąć sobie makijaż oczu, cień dobrze się blenduje tylko za pomocą palca. Jest też świetną bazą pod inne cienie, a także jako eyeliner. Niech kolor po otwarciu słoiczka Was nie zmyli, po usunięciu pierwszej warstwy, która jest bardziej ciepła, ukazuje nam się szary brąz. 



Cień jest zamknięty w solidnym, ciężkim słoiczku, jego gramatura to 4 ml, a koszt to jakieś 25 zł w cenie regularnej. Zarówno na nakrętce jak i na dole słoiczka widzimy kolor, więc jeśli posiadamy kilka egzemplarzy z tej serii mamy łatwy podgląd na kolory. Jest bardzo wydajny, a używam go codziennie w moim makijażu brwi. Jeżeli chcecie zobaczyć jak to robię i jakie są efekty to zapraszam Was do tego filmiku: TUTAJ. 
Z dostępnością produktu nie ma problemu, bo szafy Maybelline znajdziecie w popularnych drogeriach, a często nawet na stoiskach w marketach. Online znajdziecie także kolory niedostępne w Polsce. 

Co sądzicie o tej serii? Macie jakieś odcienie?



Zobacz także inne posty

38 KOMENTARZE