O samoleczeniu przez... Internet

15:41

Dzisiaj miał być inny post, ale zupełnie przez przypadek natknęłam się na pewien wpis, który nie sam w sobie mnie oburzył, co jedynie przypomniał o palącym problemie, zresztą jednym z wielu jeśli chodzi o Internet. 
Internet to wspaniały wynalazek, ale czai się w nim wiele niebezpieczeństw, np. uzależnienie, gdzie wszystko począwszy od wypracowania do szkoły po diagnostykę stanu zdrowia pokładamy własnie w tym, co wyczytamy w czeluściach Internetu. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy zapominają, że w korzystaniu z takich źródeł nie można zapominać o zdrowym rozsądku, zwłaszcza jeśli chodzi o nasze zdrowie. 

[źródło]
Nie jestem alfą i omegą, całe życie się uczę i zdobywam doświadczenie. Sama też popełniam błędy, ale nigdy, naprawdę nigdy nie zrozumiem jak można tak ślepo wierzyć we wszystko co znajdziemy w Internecie! Niektóre blogerki znacznie wykraczają poza swoją wiedzę i kompetencje, nie myśląc o konsekwencjach, bo już nawet nie wspomnę o innych stronach, gdzie różne informacje są zamieszczane bez dokładnego zbadania omawianego tematu. Ja na nikogo nie wskazuję palcem i nikogo nie oczerniam, mówię o ogóle, a wspominam o blogerkach, bo to one są taką grupą w Internecie, która jest obdarzona sporym zaufaniem.

Zjawisko samoleczenia się przez Internet nie jest nowe i wiele razy mnie oburzało. Ja rozumiem, że Służba Zdrowia w Polsce woła o pomstę do nieba, długie kolejki i kiepska diagnostyka... a dobrego lekarza to naprawdę ze świecą szukać i człowiek nie raz brzytwy się chwyta... Ja rozumiem, szperanie w czasopismach naukowych, szperanie w Internecie na sprawdzonych stronach, weryfikowanie wiadomości i "bezpieczne" leczenie (np. ziołoterapia zamiast leków bez recepty), ale rozsądek, pamiętajmy o tym.
Nie wiem jak można wchodzić na pierwsze lepsze forum w Internecie, opisywać swój problem natury zdrowotnej i wysłuchiwać obcych nam ludzi, którzy mogą pisać kompletne bzdury. Nie wiemy kim są, nie wiemy czym się zajmują i nie wiemy czy w ogóle mają pojęcie o czym piszą.

Przykład?
Ktoś na forum napisał, że ma krosty na plecach. Oczywiście nie podjął leczenia i szuka porady w internecie, jedna z wielu odpowiedzi: "Może niech sie od czasu do czasu wygrzeje na solarium. I polecam stosowanie masci Clotrimazolum, 3 zł duza tubka, w kazdej aptece.Smarujemy raz dziennie, po np. miesiacu krotka przerwa, i znowu."
Wspomniany klotrimazol to substancja, która wykazuje działanie grzybostatyczne, może być stosowana za zgodą lekarza w leczeniu trądziku jako dodatkowy lek. Zdarza się, że trądzik może mieć podłoże grzybicze. Działa też, choć baaardzo słabo na bakterie - gronkowca złocistego i paciorkowca ropnego (choć nie każde źródła podają taką informację, więc należy do niej podchodzić sceptycznie). Nie należy go stosować na zmiany inne niż grzybicze bez konsultacji z lekarzem, a nawet i w przypadku podejrzenia zakażenia grzybiczego należy się skontaktować ze specjalistą! Wydawało mi się to kiedyś takie logiczne... A solarium w leczeniu chorób skóry? Błagam! 

Zawsze zaznaczam, że jeśli o czymś Wam piszę na blogu czy mówię na moim kanale to opieram się na wiedzy zdobytej w szkole (kosmetycznej, farmaceutycznej), na wiedzy, którą zdobywałam sama (czasopisma branżowe, nie żadne Cosmopolitany i inne oraz książki), a także na doświadczeniu. W przypadku recenzji nie raz mówię, że dany produkt tak zadziałał na mnie, ale to nie znaczy, że u kogoś innego będzie tak samo, wspominam też, że nie pozjadałam wszystkich rozumów i też mogę się pomylić.

Każdy jest inny i na pewne rzeczy reaguje zupełnie inaczej. Sprawdzajmy źródła z których czerpiemy wiedzę, weryfikujmy wiadomości i podchodźmy do wszystkiego ostrożnie, nie ważne czy sprawa dotyczy kosmetyków, suplementów czy leków. Każda substancja ma swoje przeznaczenie i każda substancja może być niebezpieczna. Nie leczmy się sami, nie sugerujmy się tym co powiedziała Pani Goździkowa, badajmy się i uważajmy co robimy. Jeżeli już sięgamy po lek, zwłaszcza bez recepty czy po suplement diety, sprawdzajmy zawarte w nim substancje, czytajmy ulotki. Żaden lek nie jest pozbawiony skutków ubocznych, jednemu lek X nie zaszkodzi, a drugiemu owszem. Suplementy nie przechodzą takich samych badań jak leki i często bywają niebezpieczne. Leki OTC czyli bez recepty to spore zagrożenie (np. wszędobylskie leki przeciwbólowe), tym bardziej, że wiele osób szuka w nich zastosowań innych niż deklaruje producent. Jeżeli nie jesteśmy osobą w tej dziedzinie przeszkoloną to nie bawmy się w lekarza, tym bardziej, że większość substancji ma określone spektrum działania potwierdzone stosownymi badaniami i kropka. Jeżeli lek X działa na schorzenia Y to stosujmy go tylko na to, co jest przewidziane w ulotce, bardzo rzadko się zdarza, że jakiś lek działa na coś innego niż jest opisane w ulotce, nie szukajmy na siłę innych zastosowań. Moja rada na koniec tego postu? Nie eksperymentujcie, szkoda zdrowia. Wszystko jest dla ludzi, ale pamiętajcie o trzech czerwonych słowach  wyróżnionych w tym poście ;)

Kto się ze mną zgadza, palec do budki! 

Zobacz także inne posty

20 KOMENTARZE