L'Occitane - masło shea w puszystej wersji

15:04


Jakiś czas temu mogłyście zauważyć na blogach wysyp recenzji o powyższych produktach. Ja ze swoją recenzją się wstrzymałam, ze względu na to, że lubię dłużej testować, zwłaszcza kosmetyki do pielęgnacji. Najpierw "grzecznie czekały" na swoją kolej, a później zostały poddane mojemu krytycznemu oku. Jaki jest wynik?

Rok temu recenzowałam już produkty L'Occitane z masłem shea, które stały się moimi ulubieńcami [TUTAJ recenzja]. W wersji "puszystej" trochę rozczarowała mnie zawartość shea w kremie do ciała (10%, we wcześniej recenzowanym kremie 25%), ale formuła wydawała się bardzo kusząca, o opisie to już nawet nie wspomnę! 


Zarówno opis jak i bogaty skład jest zachęcający. Po otwarciu jednak czuć rozczarowanie... dlaczego? A to dlatego, że produkt nie nadaje się do jedzenia ;) Faktycznie wygląda jak puszysta pianka, np. taka, którą stosuje się w deserach. Rzeczywiście doznania w czasie aplikacji produktów są przyjemne, kremy szybko się wchłaniają pozostawiając skórę miękką i nawilżoną, w trakcie rozcierania pianka zamienia się w nieco tłusty krem, ale nie ma obaw, bo nie zostawiają tłustej ani lepkiej warstwy, a po aplikacji niemal natychmiast możemy się ubrać. Zapach jest także przyjemny, przypomina mi krem Nivea Soft, który kiedyś był reklamowany słowami "jak ciepły letni deszcz",  teraz chyba nie jest u nas dostępny.



W przypadku kremu do ciała cena to aż 102 zł za 125 ml! Formuła jest ciekawa, skład bogaty i działanie naprawdę bardzo dobre, ale jest jedno spore "ale", które powoduje, że nie kupiłabym tego produktu - wydajność. Jest naprawdę kiepska, nie nakładam ogromnych ilości kremu na ciało, które nie jest też rozmiaru XXL,a krem wystarczy na 4 może 5 użyć. Trochę mało jak na taką cenę...  Jeżeli chodzi o krem do rąk, zawartość masła shea jest większa, przez co pianka jest nieco bardziej zbita, ale trudno się ją wyciska z tubki, jest też bardziej wydajna od innych kremów L'Occitane, gdzie zawsze powtarzałam, że oprócz klasycznej wersji z masłem shea 25% inne kremy mają fatalną wydajność. W tym przypadku jest dobrze, a cena to 29,90 zł za 30 ml.


Ostatnim produktem jest balsam odżywczo-ochronny do ust z masłem shea i limonką. Zamknięty jest w miękkiej, poręcznej i higienicznej tubce z dzióbkiem. Konsystencja przypomina gęstą wazelinę. Balsam nie nadaje koloru, ale pozostawia delikatny połysk. Po jego zastosowaniu usta są  przyjemnie nawilżone. Zapach - czuć cytrusową i lekko słodka nutę limonki, zaś zawartość masła shea to 5%. Nie jest to produkt nie do zastąpienia, a jego cena jest dość spora, bo 32 zł za 12 ml.

Co sądzicie o tej serii? Dla mnie ciekawa, ale nie skusiłabym się na zakup. L'occitane ma lepsze produkty w sprzedaży ;)



Zobacz także inne posty

11 KOMENTARZE