Makeup Revolution Awesome Metals Foil Finish *Rose Gold*, czyli cień który musicie mieć!

16:55

Jako, że jutro wyjeżdżam do Warszawy na event Rimmel, a nowy filmik ukarze się na kanale dopiero w weekend, postanowiłam, że nie zostawię Was tak bez słowa. Z przyjemnością zapraszam Was na kolejną pochwalną recenzję cudownego cienia z MUR, a konkretnie prze-prze-prze cudownego odcienia Rose Gold, który ma już rzeszę fanek.


Kolekcja Awesome Metals Foil Finish, to odpowiedniki o wiele droższych cieni firmy Stila, porównując ich koszt to 33,50 £ kontra 5 £ za cień z MUR. Różnica w cenie jest więc ogromna, ale jeżeli chodzi o efekt i jakość tańszy odpowiednik jest równie świetny. Jeżeli nie mieszkacie w UK to nie ma problemu z dostępnością w Polsce, bo większość, jak nie wszystkie drogerie online oferują kosmetyki MUR jak i te cienie za 20 zł.


W skład zestawu wchodzi 1,5 g cienia ważnego 6 miesięcy od otwarcia, co jest kiepską sprawą, gdyż jest niezwykle wydajny i nie da się go zużyć do tej pory, nawet będąc bardzo aktywnym wizażystą, ponadto w srebrnym pudełeczku znajdziemy płynny primer, czyli coś jakby bazę, którą mieszamy z cieniem na plastikowej tacce i przenosimy na oko. Jej użycie nie jest wymagane, ale dzięki niej uzyskamy całkiem inny efekt, niż gdybyśmy nakładali cień bezpośrednio.


Producent zaleca 1 kropelkę primera + niewielką ilość cienia, po czym nakładać go na powiekę za pomocą palca. Jest to najlepszy sposób nakładania tego produktu,zarówno wtedy gdy użyjecie primera czy też nie. Cień świetnie można kontrolować i rozcierać, nie trzeba do tego pędzelka, ale jeżeli już się uprzecie najlepiej użyć takiego o syntetycznym włosiu i najlepiej płaskiego.
Po użyciu primera cień bardziej przypomina gładką taflę, efekt jest subtelniejszy, natomiast nakładając cień bez tego dodatku możemy uzyskać jeszcze większy połysk, a nawet jakby płatkowe wykończenie. I to jest własnie efekt, który preferuję.


Sama konsystencja cienia jest ciekawa, nie kremowa, a jakby mokra. Trudno ją jednoznacznie nazwać, ale świetnie spisuje się nawet na "ciężkiej" powiece. Nie migruje, nie osypuje się, bo jakby nie wysycha do końca, nie zjada pozostałych cieni, ani sam nie znika. Utrzymuje się spokojnie cały dzień, nawet bez bazy i... nie roluje się, czego się obawiałam. Świetnie otwiera oko, nadaje każdemu makijażowi to "coś", w mniejszej ilości może być z powodzeniem  wykorzystywany w makijażu dziennym i nikt nam nie powie, że się świecimy jak bombka, bo efekt można bez problemu stopniować, dlatego ten cień gości u mnie na powiece praktycznie codziennie.


Producent obiecuje długotrwały metaliczny połysk na powiece, przypominający folię metaliczną. Nie trudno się z nim  nie zgodzić, a więc spełnił wszystkie swoje obietnice, które możemy przetestować i to nie wielkim kosztem. Zapewniam Was, że jest to cień, który od razu pokochacie, zwłaszcza jeżeli chodzi o odcień Rose Gold, uniwersalny i po prostu piękny, aż brak słów by to opisać, wystarczy spojrzeć (efekt na oku KLIK i KLIK). Nie będzie osoby, która nie zwróci na niego uwagi, zwłaszcza, że teraz czeka nas karnawał i okres studniówkowy, a więc warto zabłysnąć ;) 

Zobacz także inne posty

31 KOMENTARZE