Kosmetyki firmy Sylveco, które testowałam i które polecam

17:15

Ostatnio kosmetyki firmy Sylveco opanowały blogosferę. To, co mnie dziwi to… dlaczego tak późno!? :) Z tą firmą pierwszy raz spotkałam się jakieś 3 lata temu, kiedy wygrałam w konkursie kilka dobroci. Nigdy wcześniej nie słyszałam o Sylveco i nie mogłam pojąć, dlaczego? Nie zauważyłam żadnych wad - jest to polska firma, a swoich mimo wszystko trzeba wspierać, naturalne i przyjazne składy, a do tego niezbyt wygórowane ceny. Dlatego bardzo się cieszę, że w końcu kosmetyki tej firmy zostały docenione! Mam nadzieję, że firma będzie się rozwijać, poszerzać asortyment i nigdy nie zejdzie na złe tory, czyli nie będzie nam oferować mniej za więcej, co niestety jest częstą praktyką.

Aktualnie w moich kosmetycznych zbiorach trwa wielkie zużywanie, więc nie mam nowych kosmetyków tej firmy, mam jeszcze ostatki kuracji do dłoni (krem do rąk + rękawiczki), nową pomadkę z betuliną (czeka na swoją kolej) oraz próbki, ale z chęcią się z Wami podzielę moim zdaniem o tych kosmetykach, które miałam okazję i przyjemność testować.


Lekki krem nagietkowy

W nie jednym filmiku o moich ulubieńcach pojawiał się ten krem, a TUTAJ znajdziecie jego recenzję. Jest to mój ulubiony krem na okres letni, idealnie nawilża, jest faktycznie lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej czy lepkiej warstwy, więc i makijaż dobrze na nim wygląda - włączając w to użycie kosmetyków mineralnych.  Wersja nagietkowa kremów lekkich firmy Sylveco sprawdzi się głównie w przypadku skóry suchej, łuszczącej się oraz podrażnionej. Jeśli tak jak ja, borykacie się z AZS to może być strzał w dziesiątkę i to bez tej okropnej parafiny, którą można spotkać, w co drugim kremie dla atopowców.

Krem brzozowo-nagietkowy z betuliną

Ten krem używałam uzupełniająco do wersji lekkiej, ale tylko na noc, gdyż jego konsystencja była treściwa i pozostawiał tłustą warstwę na skórze. Nie wiem jak Wy, ale ja na noc używam tylko bardzo treściwych produktów, stawiam na olejki, ale ten krem był ich godnym zamiennikiem. Nie odważyłabym się go stosować na dzień nawet przy skórze bardzo suchej, ale w roli nocnego stróża sprawdzał się świetnie. Rano budziłam się wypoczętą i miękką skórą. Krem ma właściwości regeneracyjne, łagodzące i przeciwzapalne.

Łagodzący krem pod oczy

Nie wiem jak ten krem sprawdzi się, jeśli borykacie z poważnymi problemami, jak spora opuchlizna i zasinienia. U mnie te problemy występują sporadycznie (kiedy trawy pylą niemiłosiernie i leki nie dają rady) i nie są jakoś mocno nasilone, ale zdarza mi się lekka opuchlizna wokół oczy i zaczerwienienie. Kkrem sobie z nimi dobrze radził - koił, nawilżał i był przy tym lekki, dzięki czemu korektor nie ważył się w załamaniach. Jak dla mnie krem jest świetny i to nie tylko pod oczy. Żeby zdążyć go zużyć w terminie używałam go do twarzy i sprawdzał się równie dobrze. Zwróćcie uwagę na pojemność, to aż 30 ml! Standardowa pojemność kremu pod oczy to 15 ml.

Regenerująca kuracja do rąk

Z tego kremu jestem najmniej zadowolona, ale nie dlatego, że się nie sprawdza, ale dlatego, że jest niebywale wodnisty i boję się go nosić w torebce. Nie widzę tego zestawu na stronie producenta, ale kiedyś na zlocie blogerek we Wrocławiu dostałam tzw. kurację czyli ten krem + bawełniane rękawiczki, krem jest też dostępny osobno. Kiedy moje nieszczęsne, dotknięte egzemą dłonie wołają o pomstę do nieba, a mam dość maści ze sterydami to z wielką przyjemnością na noc nakładam bardzo grubą warstwę kremu i zakładam rękawice. Rankiem skóra moich dłoni jest miękka, gładka i przede wszystkim ukojona. Nie ma mowy o suchych plackach, które wcześniej mi towarzyszyły. Krem ma właściwości regenerujące, nawilżające i uelastyczniające skórę.

Rumiankowy żel do twarzy

Tego żelu używałam w drugiej fazie demakijażu, czyli dokładne oczyszczanie, choć zdarzało mi się nim usunąć delikatny makijaż twarzy. Unikałabym mycia nim okolic oczu, gdyż zawiera kwas salicylowy, który może wysuszyć tą delikatną okolicę, mimo niskiego stężenia – 2%.  Jeżeli macie skórę mieszaną, tłustą i borykacie się z niedoskonałościami to ta wersja żelu będzie dla Was. Żel działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, a rumianek dodatkowo łagodzi i goi skórę.

Balsam myjący do włosów z betuliną

Co prawda nie miałam pełnowymiarowego produktu, ale miałam jego liczne próbki, które były dość pokaźnej pojemności. Balsam ten może być kiepski do mycia skóry głowy, jeśli macie tendencję do „przyklapu”, ale idealnie sprawdza się do mycia włosów po długości, zwłaszcza, jeśli są suche i lubią się puszyć, czyli coś dla mnie. Włosy są miękkie, sypkie i ujarzmione, a jeśli Wasze włosy nie są bardzo wymagające to może Wam z powodzeniem zastąpić odżywkę, np. kiedy myjecie włosy na szybko. Odkąd myję włosy odżywką, to ten produkt jest na szczycie mojej listy i na dniach mam zamiar go zakupić.

Jeśli chodzi o próbki, to używałam jeszcze lekkiego kremu brzozowego i rokitnikowego. Ich działanie jest nieco inne, jednak równie dobre. Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę na więcej i zawsze z przyjemnością wracam do kosmetyków firmy Sylveco i poznaję nowe - jeszcze się nie zawiodłam :) 
Pamiętajcie, że są to produkty naturalne, ich zapach może być specyficzny, a termin ważności krótki. Produkty są coraz szerzej dostępne, szukajcie ich w małych, prywatnych drogeriach, sklepach z naturalnymi kosmetykami, zielarskimi, a także w aptekach. Doszły mnie słuchy, że kosmetyki Sylveco zaczynają się pojawiać w niektórych Drogeriach Natura, jeśli jednak nie możecie ich nigdzie dorwać stacjonarnie to pozostaje opcja zamówienia online. A jeśli jesteście z Legnicy, to z przyjemnością podam Wam namiary, gdzie można je spotkać.

Jestem ciekawa czy używałyście kosmetyków tej firmy i jakie są Wasze hity?



*post nie jest sponsorowany

Zobacz także inne posty

18 KOMENTARZE