Wybór sukni ślubej, oczekiwania vs. rzeczywistość

20:17

Nadeszła pora na długo oczekiwany post, nt. wyboru sukni ślubnej :) Mimo, że mój ślub czeka mnie pod koniec lipca to...suknię zakupiłam już miesiąc temu. Pewnie niektóre z Was westchną i zapytają: "no i po co się tak śpieszyć!?", dzisiaj odpowiem nie tylko na to pytanie, ale i napiszę czym ja się sugerowałam w wyborze sukni ślubnej, jakie suknie mi się podobały, a w jakich wyglądałam... beznadziejnie. 


CZYM SIĘ KIEROWAĆ? 

Na pewno wiele z Was ma w głowie chociażby zarys swojej sukni marzeń, natomiast pierwszym punktem jest sprawdzenie jaki macie budżet na tę przyjemność, koszt sukni może nas naprawdę niemile zaskoczyć... Szczerze mówiąc oczekiwałam, że spokojnie znajdę suknię, choćby używaną za 1500 zł, niestety, wyszło mnie nieco więcej, ale... nadal mniej niż 3000 tysiące złotych, które było dla mnie górną granicą, zwłaszcza, że moje wesele to nie będzie impreza na ponad 100, a na 50, więc suknia nie musi być bardzo wystawna. W cenie mojej sukni zawiera się oczywiście też kilka dodatków, w salonach pytajcie zawsze o rabaty i gratisy. Kiedy macie już określony budżet, zarys tego czego chcecie + inspiracje w telefonie, na nic się nie nastawiajcie i zaplanujcie dokładnie tzw. grafik przymierzania sukni ślubnych. Dlatego warto zacząć wcześniej, bo musicie wziąć pod uwagę kilka ważnych czynników:
  • musicie się zgrać się czasowo z osobami, które będą Wam doradzać
  • jednego dnia nie obskakujcie kilku salonów sukni ślubnych, a maksymalnie dwa... uwierzcie, jest to czasochłonne i męczące
  • ustalcie ile salonów chcecie sprawdzić, rozplanujcie sobie który dzień jest na który salon i wcześniej się umówcie 
  • pamiętajcie, że niektóre suknie trzeba szyć na zamówienie lub ściągać, a to trwa... plus poprawki i nagle ślub zbliża się wielkimi krokami, a Wy jeszcze nie gotowe, moim zdaniem lepiej wszystko załatwić wcześniej i to bez stresu
Ostatnim punktem odpowiedziałam Wam na pytanie, dlaczego tak wcześnie kupiłam sukienkę, choć szczerze mówiąc nie myślałam, że pójdzie mi to tak szybko, spodziewałam się tygodni jeżdżenia i mierzenia... mierzenia... Na szczęście moją suknię znalazłam już w pierwszym salonie, a łącznie odwiedziłam takich pięć, kiedy nie znalazłam nic lepszego wróciłam do pierwszego salonu i podpisałam umowę zakupu. Czym się kierowałam i o co pytałam podczas wyboru sukni?
  • na początku powiedziałam co mi się podoba, a co nie, aczkolwiek byłam otwarta na propozycje, nigdy nie zamykajcie się na nie, bo Wasza wizja może niekoniecznie być piękna w rzeczywistości
  • określiłam budżet od którego nie miałam zamiaru odchodzić, więc nie chciałam mierzyć nic droższego, bo jeszcze by mi się coś spodobało i byłby problem ;)
  • na przymiarki wybrałam się tylko z jedną osobą, a nie z tabunem ludzi, z których każdy ma inne zdanie i może niekoniecznie gust zgodny z moim, dzięki temu uniknęłam niepotrzebnego stresu, który nie powinien towarzyszyć podczas takich chwil, pamiętajcie, że osoba, która ma doradzać musi mieć zbliżony gust do Waszego, a nie iść całkiem w inną stronę, musi być obiektywna i szczera, do tego ważna sprawa - to Wy podejmujecie decyzje, Wy macie się czuć dobrze w tej sukni, pozostali są tylko od doradzania, a nie do podjęcia decyzji za Was
  • w wybranej sukni chodziłam po salonie, siadałam, okręcałam się, patrzyłam czy suknia jest wygodna czy nic mnie nie ociera, czy mogę się w niej swobodnie poruszać i sidzieć, oczywiście jeśli suknia jest od Was dużo większa i jesteście pospinane klamerkami trochę trudno określić czy na 100% dobrze wyglądacie i czy suknia jest wygodna
  • pytałam także o poprawki, o dodatkowe koszty, rabaty i gratisy, a także jak wygląda umowa, koszty zaliczki, do kiedy należy wpłacić całość i gdzie jest przechowywana moja suknia po zakupie, czy u mnie czy w magazynie salonu, na szczęście u mnie była to ta druga opcja - bardzo wygodna ;) 
OCZEKIWANIA VS. RZECZYWISTOŚĆ 

Pewnie znacie program TLC, gdzie przyszłe Panny Młode szukają tej jedynej sukni, przyznam, że te dramaciki, które tam nie raz mają miejsce mogą się zdarzyć, ale wszystkiemu można zaradzić. 
Pierwsza sprawa to przychodzenie na przymiarki z tabunem ludzi, bo ich kochacie, bo Wam najlepiej doradzą, bo chcecie aby byli z Wami w tej ważnej chwili - błąd, co za dużo to nie zdrowo, jedna góra dwie osoby wystarczą! Więcej osób może tylko wprowadzić do Waszej głowy mętlik, zamiast łez wzruszenia i bicia braw, których być może oczekujecie, gdy założycie suknię... 

Uparłyście się na jeden konkretny typ sukni i nie chcecie przymierzać nic więcej, błąd... Wasze oczekiwania, że będziecie wygadać pięknie w danym fasonie mogą spełznąć na niczym i tak jak ja możecie wyglądać w nim po prostu źle lub nie wystarczająco dobrze, a ważne jest by znaleźć tę suknię, poczujecie to, kiedy ją założycie. 

Naoglądałyście się zdjęć w katalogach, gdzie wszystko jest takie idealne, jednak suknie na żywo mogą odbiegać juz nie tylko wizualnie, ale i jakościowo, już nie wspomnę, że na modelkach wszystko zawsze wygląda genialnie, a nas Was... nie musi, dlatego nie nastawiajcie się na te katalogowe kiecki, niektóre wyglądają na bogato, a nie raz widziałam takie kiepskie suknie, że za darmo bym ich nie chciała, a cena niestety powalała.

Jeśli jest możliwość proście o sprowadzenie rozmiaru najbliższego Waszemu, niestety tylko w jednym salonie były takie rozmiary, że nie musiałam tonąć w tiulu i halkach, pospinana, pokuta szpilkami i ogólnie zniechęcona. Niestety większe rozmiary to dla większości salonów norma, a takie mierzenie nie jest w 100% miarodajne i nie zawsze też daną suknie można do nas idealnie dopasować zachowując jej walory.

Pamiętajcie, że nie zawsze suknia na wieszaku jest atrakcyjna, a na Was może robić wrażenie. Kiedy zobaczyłam moja suknię to tylko pokręciłam głową, ale przymierzyłam - z ciekawości, bo Pani ją zachwalała. Kiedy w niej wyszłam moja świadkowa prawie spadła z fotela, suknia jak dla mnie! Dlatego nigdy nie zamykajcie się, gdy konsultantka Wam coś doradza, ale pamiętajcie też o słowie "nie", niestety nie każda z tych Pań jest odpowiednio przeszkolona i nie każda ma... dobry gust ;)

Jeśli wydaje Wam się, że pójdzie gładko i jak z filmu, to możecie się rozczarować, To oczywiście jest wielkie przeżycie, coś namacalnego przed ślubem, ale z bajki może się zmienić w dramacik, więc wszystko na spokojnie i nie oczekujcie niczego, będzie co ma być, miejcie po prostu plan i zapas czasu, a będzie dobrze!

Oczywiście nie pokażę Wam mojej sukni, tak naprawdę widziały ją (aż!) 4 osoby, które będą na moim ślubie, dla reszty jest to bezwzględna tajemnica. Zdradzę tylko tyle, że jest w kolorze śmietankowym, nie jest szpanerska, ale nie jest w 100% skromna, taka suknia z klasą, która idealnie do mnie pasuje ;) Niestety wg mnie, nie opłaca się wypozyczyć sukni, bo to jest koszt od 70% wartości sukni, już lepiej ją kupić i sprzedać, dodatkowo jeśli chodzi o używane, to jak na mój gust trzeba mieć farta, żeby coś znaleźć i to niekoniecznie na drugim końcu kraju by móc ją obejrzeć i przymierzyć, dlatego zdecydowałam się na nowy model, który jest jedyny w swoim rodzaju, nie jest to suknia katalogowa.

Poniżej przedstawię Wam suknie, które mi się podobały, gdy byłam na etapie szukania inspiracji, styl tych, które miałam zamiar mieć na swoim ślubie zobaczycie w pierwszej kolejności, niestety jak wspominałam - nie były dla mnie ;) A jakie suknie Wam się marzą, bądź jaką miałyście na swoim ślubie? Piszcie!












POZOSTAŁE INSPIRACJE: 









Zobacz także inne posty

25 KOMENTARZE